W opublikowanej na początku grudnia nowej Narodowej Strategii Bezpieczeństwa (NSS) Donald Trump nie pozostawia złudzeń: nie ma dla niego ważniejszej części świata niż Ameryka Łacińska. Na dalszy plan w tej wizji schodzą nawet Chiny, a już na pewno Europa. Gdy więc europejskie media śledziły kolejny etap negocjacji pokojowych w sprawie Ukrainy w Berlinie, Biały Dom bardziej zajmował kraj na drugim krańcu świata: Chile.
Tu padły w niedzielnych wyborach same rekordy. Po raz pierwszy od przywrócenia demokracji 35 lat temu na urząd prezydencki został wyniesiony kandydat otwarcie odwołujący się do dyktatury Augusto Pinocheta (1973–1990), która kosztowała życie przeszło dwóch tysięcy jego oponentów, torturowała około 30 tys. przeciwników politycznych, a 200 tys. skazała na wygnanie.