Reklama

Prezydent Brazylii w Moskwie legitymizuje Władimira Putina

Przywódca czwartej największej demokracji świata, prezydent Brazylii Inácio Lula da Silva weźmie 9 maja udział w paradzie zwycięstwa na placu Czerwonym.
Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva (P) na lotnisku w Moskwie

Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva (P) na lotnisku w Moskwie

Foto: PAP/EPA

Dla rosyjskiego dyktatora to jest z pewnością najważniejszy gość zaraz po Xi Jinpingu. Poza pojedynczymi przywódcami malutkich państw, jak premier Słowacji Robert Fico, Kreml byłby konsekwentnie bojkotowany przez wolny świat. Gdyby nie Inácio Lula da Silva. 

79-letni prezydent sam był uwięziony pod zarzutem korupcji przez swojego skrajnie prawicowego następcę (i poprzednika) Jaira Bolsonara. A gdy został wybrany w październiku 2022 r. i objął ponownie najwyższy urząd w państwie w styczniu 2023 r., zwolennicy Bolsonara, idąc w ślady Donalda Trumpa i jego próby zamachu stanu 6 stycznia 2021 r., zajęli Kongres i inne, główne instytucje państwa w stolicy, Brasilii. Jednak inaczej niż Stany Zjednoczone, Brazylia postawiła za to Bolsonara przed sądem: grozi mu dożywocie. Mogłaby więc być wzorem dla USA.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama