W piątek w rozmowie z Polsat News marszałek Sejmu Szymon Hołownia stwierdził, że „wielokrotnie proponowano, sugerowano, rozpytywano go, czy jest gotowy przeprowadzić zamach stanu”. Chodziło o odmowę zwołania Zgromadzenia Narodowego i zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta, z powodu niejasności związanych z błędami w komisjach obwodowych podczas drugiej tury wyborów.
Czytaj więcej
Sytuacja jest poważna, nie możemy jej lekceważyć. Każdy głos musimy policzyć, nie tylko z uwagi na wynik wyborów, ale także z uwag na oddanie szacu...
Marszałek Sejmu przyznał, że podobne pomysły pojawiały się już w wąskim gronie liderów koalicji rządzącej, gdzie premier Donald Tusk miał pytać wprost: „Co robimy?” w tej sprawie. Hołownia podkreślił, że nie widzi podstaw do kwestionowania wyniku wyborów i że zamachu stanu „nie zrobi się z nim”.
- Ja to nazywam zamachem stanu. To oczywiście nie wypełnia kryteriów prawdopodobnie prawnych zamachu stanu, ale ja mówię o zamachu stanu, mając na myśli sytuację, w której prezydent został wybrany, a ja mówię: no nie podoba mi się ten prezydent, to może ja go nie zaprzysięgnę – mówił.
Czytaj więcej
Protest wyborczy dra Krzysztofa Kontka wskazywał na konkretne podejrzenia, oparte na wiedzy. Niestety został zignorowany. Izba Kontroli Nadzwyczajn...
W związku z tą wypowiedzią mecenas Bartosz Lewandowski z Ordo Iuris złożył do prokuratury wniosek o przesłuchanie Hołowni, zauważając przy okazji, że za podżeganie do zamachu stanu grozi do 20 lat więzienia.
Donald Tusk: Wysyłając dzieci na wakacje też przestrzegamy je przed nieodpowiedzialnym zachowaniem
Podczas sobotniego spotkania z wyborcami w Pabianicach premier Donald Tusk nawiązał do wypowiedzi Szymona Hołowni, podkreślając, że „nieodpowiedzialne zachowanie oraz lekkomyślne słowa mogą prowadzić do bardzo poważnych skutków”.
– Gdy wysyłamy dzieci na wakacje, uczymy je, by unikały nierozważnych działań, ponieważ takie mogą przerodzić się w tragedię. Polityka rządzi się podobną zasadą. Każde słowo, gest czy nieprzemyślana decyzja może wywołać dalekosiężne konsekwencje – powiedział szef rządu.
Czytaj więcej
Oględziny kart do głosowania, których dokonali prokuratorzy wskazują, że w 250 zbadanych komisjach Karol Nawrocki otrzymał o 1538 głosów mniej, a R...
Dodał również, że zwraca się do wszystkich, którym – tak jak jemu – wciąż zależy na stabilności i porozumieniu, aby zachowali rozwagę i zrozumieli, że polityka to poważna gra wymagająca odpowiedzialności.
W dalszej części premier nawiązał ponownie do marszałka Hołowni, przypominając „jednoznaczną deklarację”, którą otrzymał na początku, gdy pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały dotyczące pracy komisji wyborczych. Według premiera Hołownia miał wtedy zapewnić: „Niezależnie od tego, co się wydarzy, zwołam Zgromadzenie Narodowe i dokonam zaprzysiężenia prezydenta Nawrockiego”.
- Właściwie koniec dyskusji. Nie jestem marszałkiem Sejmu. Nie zwołuję Zgromadzenia Narodowego. Jeśli ktoś zmieni marszałka, to PiS z Konfederacją. Jeśli nie będziemy razem z Polską za 2050 i Polskim Stronnictwem Ludowym - dodał premier Donald Tusk.