„To chodzi o coś znacznie większego niż zawieszenie broni. Emmanuel nie ma racji!” – napisał w nocy z poniedziałku na wtorek w mediach społecznościowych Donald Trump. Prezydent Francji wcześniej tłumaczył, dlaczego Amerykanin wyjechał przed czasem ze szczytu G7 w kanadyjskiej Albercie.
Trump jeszcze na początku tygodnia faktycznie opowiadał się za podjęciem z Irańczykami negocjacji o wstrzymaniu ich programu atomowego. Mieli je poprowadzić wiceprezydent J.D. Vance oraz specjalny wysłannik Białego Domu Steve Witkoff. W roli ich rozmówcy widziano szefa dyplomacji Iranu Abbasa Araghchiego, człowieka, który wie, jeśli nie wszystko, to bardzo wiele o programie atomowym Iranu. Amerykanie zapowiadali jednak, że rozmowy muszą doprowadzić do całkowitego wstrzymania procesu wzbogacania uranu przez Iran, nawet jeśli miałoby to służyć wyłącznie energetyce pokojowej. Irańczycy się na to jednak nie zgadzali. Z kolei Araghchi zapowiadał, że rozmowy nie mogą się rozpocząć, dopóki Izrael prowadzi naloty na Iran. Na to nie było zgody Tel Awiwu.