Jest to epokowa zmiana reguł imigracyjnych i ostateczne zerwanie z polityką Angeli Merkel. Wniosek CDU/ CSU zmierzający do szczelnego zamknięcia granic Niemiec dla wszelkiego rodzaju przybyszów, włączając w to osoby poszukujące schronienia w postaci azylu, przyjęto większością 384 do 345. Odbyło się to przy poparciu Alternatywy dla Niemiec (AfD).
Przeciwko była socjaldemokracja (SPD) oraz ugrupowanie Zielonych.
Czytaj więcej
Symboliczne zdjęcie zwłok syryjskiego trzylatka otworzyło w 2015 r. serca Niemców i niemieckie granice przed setkami tysięcy imigrantów. Zamach 28-...
Oznacza to nie tylko odejście od dotychczasowej polityki imigracyjnej, ale po raz pierwszy w historii RFN ksenofobiczna i prezentująca otwarcie sympatie faszystowskie partia uzyskała bezpośredni wpływ na politykę rządu federalnego.
Niemcy odchodzą od polityki Angeli Merkel
Na podstawie przyjętych w środę propozycji, w piątek przedstawiony zostanie projekt odpowiedniej ustawy. Mało prawdopodobne, aby weszła w życie przed lutowymi wyborami do Bundestagu.
Zdaniem zgłaszających projekt chadeckich partii konieczność zaostrzenia reguł imigracyjnych wymusiły ostatnie ataki terrorystyczne z udziałem imigrantów. Czarę goryczy przelał zamach nożownika na grupę dzieci w bawarskim Aschaffenburgu.
Lider CDU Friedrich Merz, który ma największe szanse na objęcie stanowiska szefa rządu po wyborach, argumentuje, że zalew imigrantów sprawił, iż kraj znajduje się w stanie wyższej konieczności i nieodzowne dla bezpieczeństwa Niemiec decyzje trzeba podjąć bez względu na to, kto je wspiera.
– Właściwa decyzja nie staje się zła, ponieważ niewłaściwi ludzie się na nią zgadzają – mówił Merz, mając na myśli skrajnie prawicową AfD. Jednak proponowane przez chadeków zmiany są żywcem wyjęte z programu AfD, o czym z satysfakcją mówiła współprzewodnicząca partii Alice Weidel. Merz nieraz zapewniał, że jego ugrupowanie wyklucza jakąkolwiek współpracę z AfD zarówno obecnie, jak i po wyborach, nie mówiąc już o utworzeniu koalicji rządowej.
Takie obawy pojawiły się jednak, a publicznie wyraził je w swym wystąpieniu kanclerz Olaf Scholz, nawołując do odrzucenia propozycji sprzecznych z prawem zarówno niemieckim, jak i unijnym. Ostrzegał przed chaosem na granicach po wprowadzeniu trwałych kontroli oraz reakcją sąsiadów Niemiec, zwłaszcza Polski i Francji.
Bundestag uchwalił przepisy sprzeczne z układem z Schengen
Postulowane zmiany w prawie imigracyjnym dotyczą zawracania bezpośrednio na granicy osób zgłaszających chęć uzyskania azylu. Oznacza to przywrócenie trwałych kontroli na granicach, co jest jednoznacznie sprzeczne z układem z Schengen.
Czytaj więcej
Atak nożownika na grupę dzieci w bawarskim Aschaffenburgu kończy czasy Willkommenskultur, czyli kultury witania imigrantów. Awansuje także skrajnie...
Równocześnie zatrzymane mają zostać wszystkie osoby przebywające w Niemczech, którym azylu nie udzielono i które podlegają deportacji. Mają być skierowane do specjalnych ośrodków bez możliwości ich opuszczenia. Takich osób jest jednak w Niemczech 220 tys. Liczba deportowanych ma ulec drastycznemu zwiększeniu, a pomoc socjalna dla imigrantów powinna zostać ograniczona do minimum, w zasadzie do świadczeń materialnych z wyłączeniem pomocy finansowej.
Bundestag nie zaakceptował jednak propozycji, aby przebywające w Niemczech osoby z podwójnym obywatelstwem pozbawiano niemieckich paszportów w chwili popełnienia poważnych przestępstw.
Odrzucony został także wniosek, w którym mowa była m.in. o udzieleniu przez Niemcy pomocy krajom będącym ofiarami używania imigracji w charakterze broni przez Rosję i Białoruś – w tym Polsce.
Ze średniej z sondaży przedwyborczych wynika, że AfD może liczyć na aż 23 proc. głosów. Jest to już zaledwie 8 pkt proc. mniej niż CDU/CSU.
W sumie w obu przedstawionych w środę w Bundestagu wnioskach CDU/CSU znalazło się ponad 30 punktów skierowanych przeciw imigrantom.
Rachuby wyborcze prawicy
Wszystko to oznacza jednoznaczne pożegnanie z polityką Angeli Merkel zapoczątkowaną słynnymi słowami „Wir schaffen es das” („Poradzimy sobie”), kiedy przed dekadą rzesze uchodźców i imigrantów pojawiły się na niemieckich granicach. Od tego czasu RFN stała się celem kolejnych fal imigrantów w Europie. Przyjezdnych, którzy znajdują się obecnie w Niemczech pod osłoną prawa, jest 3,5 mln.
Zdaniem zdecydowanej większości obywateli Niemiec imigrantów jest już w kraju zbyt wielu i najwyższy czas, aby ograniczyć ich napływ. CDU/CSU liczy więc na poprawę notowań wyborczych i uzyskanie takiej większości w Bundestagu, która pozwoliłaby dyktować warunki przyszłemu koalicjantowi. Wygląda na to, że może nim być jedynie SPD, która podejmowała w ostatnich latach nieśmiałe próby zmniejszenia imigracji poprzez zwiększenie deportacji czy ograniczenie świadczeń dla imigrantów.
Czytaj więcej
Sahra Wagenknecht, liderka skrajnie lewicowej BSW (Sojusz Sahry Wagenknecht) w rozmowie z „Financial Times” wyklucza możliwość zwiększenia zadłużen...
Przeciwko proponowanej przez CDU/ CSU rewolucji w sprawie imigracji opowiadają się liczne środowiska, w tym oba kościoły chrześcijańskie reprezentujące około jednej trzeciej mieszkańców RFN.
Strach przed Alternatywą dla Niemiec
– Strategia CDU/CSU w sprawie imigracji obliczona na dodatkowe głosy wyborcze jest nad wyraz ryzykowna, może sprowokować społeczeństwo do odruchów antyprawicowych i doprowadzić do wzrostu notowań Zielonych – jedynego ugrupowania kojarzonego z utrzymaniem obecnych zasad imigracyjnych – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Thomas Bogundtke, politolog z Düsseldorfu.
Jego zdaniem może to bardzo skomplikować układ sił politycznych po wyborach, gdyż Zieloni nie będą brani pod uwagę przez partie chadeckie jako partner koalicyjny. Tymczasem CDU/CSU wspólnie z SPD mogą nie dysponować większością w Bundestagu, w sytuacji gdy liberałowie z FDP nie zdołają pokonać progu wyborczego.
Podobnie jak większość obserwatorów wyklucza definitywnie w tej roli AfD. Jest przekonany, że to rosnące notowania AfD skłoniły CDU do takich ryzykownych działań w sprawie imigracji. Ze średniej z sondaży przedwyborczych wynika, że AfD może liczyć na aż 23 proc. głosów. Jest to już zaledwie 8 pkt proc. mniej niż CDU/CSU.