Korespondencja z Brukseli
Chyba od wejścia Polski do Unii nie było tak ważnego momentu. Oczekiwania wobec Polski w Brukseli są wyczuwalne i ogromne. 1 stycznia Polska obejmuje półroczną prezydencję w UE.
W kuluarach można usłyszeć, że będzie to robocza prezydencja, z „zakasanymi rękawami”. Trudno o bardziej istotny moment zarówno krajowy, jak i międzynarodowy. 20 stycznia władzę w USA obejmuje prezydent Donald Trump. Ten nastrój pewnego oczekiwania – niewykluczone, że na historyczne wydarzenia międzynarodowe – jest w Brukseli wyczuwalny.
– Być może będzie to najtrudniejsze sześć miesięcy od dekad – przestrzegał w swoim wystąpieniu w Brukseli w środę, w trakcie jednej z konferencji w Stałym Przedstawicielstwie Polski komisarz Piotr Serafin, którego rola w nowej Komisji Europejskiej jest ogromna. Serafin mówił też o wspólnych wyzwaniach stojących przed Komisją i Prezydencją, jak ułożenie relacji – w tym handlowych – z nową administracją USA.
Rola i oczekiwania wobec komisarza Serafina – jednego z najbardziej zaufanych ludzi premiera Donalda Tuska – również są ogromne. Podobnie jak skala wyzwań, które stoją przed prezydencją Polski – też w kontekście kończącej się (jest to w Brukseli przyjmowane z ulgą) węgierskiej prezydencji. Polska prezydencja jest nie tylko oczekiwana, ale też wyczekiwana.
Co jeszcze nadaje klimat temu oczekiwaniu na Polskę. Cytowane szeroko słowa premiera Donalda Tuska sprzed kilku dni. – Czekają nas być może przełomowe zdarzenia dotyczące wojny i pokoju na wschód od naszej granicy – powiedział niedawno szef rządu. I zapowiedział, że nie będzie żadnej rutyny przez najbliższe sześć miesięcy.
Czytaj więcej
Unia Europejska ma nową Komisję Europejską na czele z Ursulą von der Leyen. Polskim komisarzem będzie Piotr Serafin. .
Polska prezydencja w UE w cieniu nie tylko geopolityki
Polityka międzynarodowa nie toczy się oczywiście w próżni. Polska przez pół roku będzie koordynować prace Unii, będzie mogła nadawać ton i kierunek. Premier Tusk – uznawany w Brukseli za jednego z najważniejszych unijnych liderów – doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Zwłaszcza że na tle kłopotów we Francji i Niemczech Polska coraz mocniej uznawana jest za kraj, który nie tylko może, ale i musi nadawać ton, jak w sprawie migracji.
Donald Tusk zapowiadał już zresztą liczne polityczne cele prezydencji, w tym te powiązane z bezpieczeństwem, które jest jej motywem przewodnim. Ale jest jeszcze jeden: w Polsce od stycznia będzie toczyć się na wielu płaszczyznach już formalnie kampania prezydencka.
KO sama zbudowała tu w ostatnich dniach perspektywę: liczy się „tercet bezpieczeństwa”, czyli Donald Tusk, Radosław Sikorski i kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski. Prezydencja będzie też widoczna w kraju. Jak mówiła niedawno na antenie RZECZoPOLITYCE wiceminister ds. UE Magdalena Sobkowiak, która odpowiada za jej przygotowanie, to około 500 wydarzeń przez pół roku w całym kraju. I to też będzie liczyć się dla rządu z wizerunkowego punktu widzenia, nie tylko merytorycznego.
Czytaj więcej
– Czekają nas być może przełomowe zdarzenia dotyczące wojny i pokoju – powiedział premier Donald Tusk podczas spotkania sekretarz generalnej Rady U...
To dodaje prezydencji i polskiemu przywództwu w UE nowego wymiaru. Trzaskowski – były europoseł, były minister ds. europejskich – będzie mógł w kampanii grać kartą swojego międzynarodowego doświadczenia. I chociaż w Polsce kwestiami europejskimi zajmuje się rząd, a nie prezydent (ten tradycyjnie odpowiada m.in. za sprawy NATO czy relacje transatlantyckie), to wydarzenia w Brukseli i na świecie będą oczywiście wpływać na kampanię prezydencką i jej głównych graczy. Kandydaci będą ustawiać się wokół tego, co wydarzy się przez najbliższe miesiące. I dla Trzaskowskiego to duża szansa. Ale jego konkurenci – gdy stawka się oczywiście wyklaruje – nie będą też zasypywać gruszek w popiele.