UE uzgodniła pomoc dla Ukrainy. Orbán już bez wsparcia Polski

Węgierski przywódca zgodził się na pomoc dla Ukrainy. Bez Warszawy jest coraz bardziej osamotniony w Unii.

Aktualizacja: 02.02.2024 06:04 Publikacja: 02.02.2024 03:00

Viktor Orban

Viktor Orban

Foto: PAP/Leszek Szymański

Unijny szczyt uzgodnił pakiet 50 mld euro wsparcia dla Ukrainy do 2027 roku. Jednomyślne porozumienie udało się osiągnąć już kilka godzin po rozpoczęciu spotkania mimo wcześniejszego twardego oporu premiera Węgier.

Pomoc UE dla Ukrainy: Kompletna izolacja Węgier Viktora Orbana

Viktor Orbán jest najdłużej sprawującym swój urząd premierem w UE, przez co też najbardziej doświadczonym członkiem Rady Europejskiej. I choć od dłuższego czasu, a w szczególności od agresji Rosji na Ukrainę, politycznie jest mu nie po drodze z większością przywódców unijnych, to jednak zawsze był doceniany za swój spryt, pragmatyzm i umiejętność osiągania zamierzonych korzyści bez stawiania się w kompletnej izolacji. Teraz wyraźnie te umiejętności utracił.

Czytaj więcej

Bogdan Góralczyk: Viktor Orbán powołał nowy urząd, który ma bronić „suwerenności” Węgier. Świat protestuje

Długo groził wetem, przez co zdenerwował innych przywódców i doprowadził od opracowania scenariuszy ukarania Węgier, czy to przez odebranie im prawa głosu w UE (procedura art. 7), czy przez osłabienie finansowe. Już na samym szczycie szybko ustąpił, kiedy zobaczył, jaki jest poziom frustracji i determinacji po drugiej stronie. Niebezpiecznych scenariuszy zatem uniknął, ale one już są i będą wyciągane z szuflady, gdy Orbán znów będzie chciał straszyć wetem. W zamian za jego zniesienie teraz nic nie uzyskał, stracił natomiast nimb spryciarza i polityka realnie oceniającego swoje szanse, co dodatkowo obniży wiarygodność jego gróźb w przyszłości.

Ta ewolucja Orbána zbiegła się w czasie ze zmianą władzy w Polsce. Już na szczycie UE w grudniu, na który tuż po zaprzysiężeniu rządu przyjechał Donald Tusk, węgierski przywódca był osamotniony i też zaskakująco łatwo, bez uzyskania dla siebie jakichkolwiek korzyści, zrezygnował z weta wobec decyzji o rozpoczęciu negocjacji akcesyjnych z Ukrainą. Przez lata korzystał w UE na sojuszu ze znacznie mniej sprytnym Morawieckim. Dysponująca dużo większą siłą głosu Polska pod rządami PiS stała się pomocnikiem Węgier, z którymi łączyła ją pogarda dla rządów prawa. I ze strachu przed konsekwencjami za łamanie praworządności rząd PiS tkwił w objęciach Orbána mimo ewidentnie szkodliwego dla interesów Polski antyukraińskiego i prorosyjskiego kursu węgierskiego rządu. Jak bardzo Orbán na tym korzystał, widać teraz, gdy został zupełnie sam.

Czytaj więcej

Tusk o pomocy dla Ukrainy. "Gra Orbána się zakończyła błyskawicznie"

Czy Viktor Orban traci racjonalny ogląd rzeczywistości?

Przez moment wydawało się, że Morawieckiego w roli sojusznika zastąpi Robert Fico, nowy populistyczny premier Słowacji. Ten wygłasza co prawda głośno słowa poparcia dla premiera Węgier, ale w praktyce nie jest w stanie mu pomóc. Słowacja to mały kraj, do tego w strefie euro, więc dużo bliżej serca Unii.

Orbán mógł też stać się ofiarą tego samego procesu, którego efekty widzimy u Jarosława Kaczyńskiego. Autokrata zbyt długo pozostający przy władzy traci powoli racjonalny ogląd rzeczywistości i własnych możliwości. I choć Orbán różni się bardzo od Kaczyńskiego – jest młodszy, zna angielski, jeździ po świecie, korzysta z internetu – to też mógł z czasem nabrać przekonania o swojej genialności. Wygrywa kolejne wybory, w otoczeniu nie ma krytyków, a media węgierskie prezentują już tylko prorządową perspektywę.

Czytaj więcej

Szczyt UE ws. pomocy dla Ukrainy. Donald Tusk: Nikt nie będzie płacił Orbánowi

Dla UE i dla Ukrainy ten minikryzys wokół węgierskiego weta jest zdecydowanie ożywczy. Po pierwsze, bardzo wzmocnił wsparcie dla Kijowa. Po drugie, przywrócił Unii poczucie sprawczości w relacji z Węgrami. Trochę to jednak trwało, bo w klubie dżentelmenów, jakim zawsze była Rada Europejska, przyzwyczajono się raczej do siły argumentów. Orbán zmusił Unię do pokazania siły pieniędzy. Najpierw wstrzymała fundusze za łamanie praworządności, teraz zdecydowała się na kolejne groźby.

Polityka
Francja zaprasza na rocznicę D-Day Rosję – ale nie Władimira Putina
Polityka
Oddala się widmo wielkiej wojny. Izrael nie pójdzie za daleko
Polityka
Gruzja – w stronę Putina czy Europy? Walka o niezależność organizacji pozarządowych
Polityka
Jędrzej Bielecki: Ameryka jednak uratuje Ukrainę, Republikanie nie chcą być odpowiedzialni za zwycięstwo Putina
Polityka
Zignorowana Ałła Pugaczowa. Królowa rosyjskiej estrady, która nie poparła wojny