W ubiegłym tygodniu po burzliwie dyskusji posłowie odwołali dotychczasowy skład państwowej komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022.
Wcześniej przewodniczący komisji, Sławomir Cenckiewicz zdecydował o przedstawieniu cząstkowego raportu z prac komisji, potocznie nazywanej lex Tusk. Zdaniem członków komisji, Tomasz Siemoniak nie powinien pełnić funkcji publicznych.
Czytaj więcej
Po burzliwej dyskusji posłowie odwołali dotychczasowy skład państwowej komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rze...
- To niepoważne, bo ta pseudokomisja złamała swoje własne reguły - nikt mnie nie przesłuchał, jeśli można tak powiedzieć - mówił Siemoniak w rozmowie z RMF FM.
- Mamy do czynienia z taką sytuacją - gdy było pewne, że będą odwołani członkowie tej komisji, coś naprędce, na kolanie napisali. To niepoważne działania i myślę, że poza publicystyką, którą to nieco ożywiło, dla nikogo to nie jest żadne skazanie - dodał.
Zdaniem wiceszefa PO, "powiedzenie, że lider opozycji, kandydat na premiera całej opozycji Donald Tusk, nie może sprawować funkcji kilka tygodni po wyborach, gdzie ten mandat uzyskaliśmy, jest działaniem kompletnie niepoważnym".
Zapytany, czy Sejm przedłuży działanie komisji, odpowiedział, że nie ma takiej decyzji.
Siemoniak mówił również o powołaniu nowych członków komisji. Zdaniem posła sejmowa większość nie powinna tego robić.
Czytaj więcej
Komisja do zbadania rosyjskich wpływów orzekła, że dezinformacją jest twierdzenie, iż jednym z powodów podpisania porozumienia w 2013 r. pomiędzy S...
- Takie jest moje zdanie, wiem, że zdania w koalicji są różne. Na pewno liderzy tę sprawę rozważą i jakieś decyzje podejmą. Na pewno wpływy rosyjskie w Polsce trzeba badać, powinny to badać służby, prokuratura, być może jakieś specjalne organy. Natomiast zabrano się do tego nie po raz pierwszy ośmieszając czy doprowadzając do karykatury tego rodzaju działania - powiedział.