Bolesne zejście ze sceny politycznej Janusza Korwin-Mikkego

Nestor polskiej prawicy we wtorek ma zostać zastąpiony przez swojego zięcia w radzie liderów Konfederacji. W przyszłości może być nawet wykluczony z partii.

Aktualizacja: 24.10.2023 02:00 Publikacja: 23.10.2023 18:09

Korwin-Mikke: robi się ze mnie kozła ofiarnego

Korwin-Mikke: robi się ze mnie kozła ofiarnego

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Bartłomiej Pejo to wicestarosta świdnicki i wiceprezes Nowej Nadziei, wchodzącej w skład Konfederacji. We wtorek prawdopodobnie przybędzie mu nowa funkcja. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, może objąć miejsce w radzie liderów Konfederacji po swoim teściu. To skutek powyborczych rozliczeń w Konfederacji, które mogą doprowadzić do rozstania z wielką polityką Janusza Korwin-Mikkego.

Rozliczenia są efektem kiepskiego wyniku Konfederacji. Jeszcze latem sondaże dawały jej 15 proc. poparcia i rolę języczka u wagi w przyszłym Sejmie. Skończyło się na wyniku 7,16 proc. i klubie liczącym 18 posłów, niewiele większym niż przed czterema laty. Niezadowolenie jest tym większe, że jak wynika z rejestru wpłat Konfederacji, kandydaci z czołowych miejsc wpłacali na konto partii nawet ponad 20 tys. zł. Nie wszyscy wywalczyli mandat. Zaś kierownictwo formacji znalazło już winnego: Janusza Korwin-Mikkego.

Czytaj więcej

Karina Bosak: Korwin-Mikke może mieć pretensje sam do siebie

W ubiegłym tygodniu decyzją sądu partyjnego został zawieszony w partii i usunięty z rady liderów Konfederacji. To konsekwencja jego wypowiedzi sprzed wyborów, którymi miał „sabotować” kampanię. Najpierw podczas konwencji Fundacji Patriarchat opowiedział się za odebraniem kobietom prawa głosu. Następnie, po wybuchu afery pedofilskiej dotyczącej youtuberów, opowiedział się za usunięciem z prawa granicy wieku, poniżej której współżycie jest karalne.

Korwin - Mikke: moje słowa wyrwane z kontekstu

Janusz Korwin-Mikke mówi „Rzeczpospolitej”, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. – Konwencja Patriarchatu nie miała nic wspólnego z Konfederacją. Zaś w przypadku afery na YouTubie postanowiłem poprawić swój wizerunek, pisząc, że youtuberów trzeba postawić przed sądem. Ktoś wyciął połowę wypowiedzi, przedstawiając jej sfałszowany obraz, jednak nie mogłem już podać tej osoby do sądu, bo szef sztabu Konfederacji zabronił mi wypowiedzi w mediach – mówi.

Dodaje, że robi się z niego kozła ofiarnego, choć poparcie dla Konfederacji spadło przed wyborami z innych powodów, m.in. przegranej przez Sławomira Mentzena debaty z Ryszardem Petru.

Inaczej uważa część posłów Konfederacji. – Wypowiedzi Korwin-Mikkego były dewastujące. Nasi działacze czasami nie potrafili nawet przekonać własnych żon i córek do głosowania na Konfederację – mówi jeden z posłów, prosząc o zachowanie anonimowości.

Czytaj więcej

Marek Migalski: Konfederacja – wzlot i upadek

Jego zdaniem o tym, jakie kontrowersje budzi dziś nazwisko Korwin-Mikke, świadczą słabe wyniki, jakie zrobili w wyborach syn i żona  polityka Jacek i Dominika Korwin-Mikke. Nestor rodu też nie dostał się do Sejmu, osiągając wynik 9,9 tys. głosów, dwukrotnie niższy niż startująca w tym okręgu Karina Bosak, żona lidera partii Krzysztofa Bosaka.

Co dalej z Korwin - Mikkem?

Co dalej z Korwin-Mikkem? Zastąpienie go w radzie liderów przez Bartłomieja Pejo nie oznacza końca jego kłopotów. Były szef sztabu Konfederacji Witold Tumanowicz odgrażał się w serwisie X, że jeśli Janusz Korwin-Mikke „złamie warunki zawieszenia, sąd partyjny będzie rozpatrywał jego usunięcie z Konfederacji”.

Konfederacja jest ugrupowaniem parasolowym, skupiającym kilka partii, a Korwin-Mikke jest też członkiem Nowej Nadziei. Z niej usunięty nie będzie, bo ma honorową funkcję prezesa założyciela, co gwarantuje mu nietykalność.

Jednak jego zwolennicy nie mogą czuć się bezpiecznie. W weekend dziennikarz Krzysztof Łuksza ujawnił, że ekspresowo uchwalono nowy regulamin sądu partyjnego Nowej Nadziei, zwiększając wpływy prezesa partii Sławomira Mentzena. – Takie zmiany to totalitaryzm – komentuje krótko Korwin-Mikke.

Jeden z członków partii mówi nam, że celem jest oczyszczenie ugrupowania z osób, które swoimi wypowiedziami mogłyby zaszkodzić w kolejnych kampaniach.

Bartłomiej Pejo to wicestarosta świdnicki i wiceprezes Nowej Nadziei, wchodzącej w skład Konfederacji. We wtorek prawdopodobnie przybędzie mu nowa funkcja. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, może objąć miejsce w radzie liderów Konfederacji po swoim teściu. To skutek powyborczych rozliczeń w Konfederacji, które mogą doprowadzić do rozstania z wielką polityką Janusza Korwin-Mikkego.

Rozliczenia są efektem kiepskiego wyniku Konfederacji. Jeszcze latem sondaże dawały jej 15 proc. poparcia i rolę języczka u wagi w przyszłym Sejmie. Skończyło się na wyniku 7,16 proc. i klubie liczącym 18 posłów, niewiele większym niż przed czterema laty. Niezadowolenie jest tym większe, że jak wynika z rejestru wpłat Konfederacji, kandydaci z czołowych miejsc wpłacali na konto partii nawet ponad 20 tys. zł. Nie wszyscy wywalczyli mandat. Zaś kierownictwo formacji znalazło już winnego: Janusza Korwin-Mikkego.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
„Taśmy posłanki” uznane za niewiarygodne. „Nowa Lewica postanowiła mnie utopić”
podcast
Stan gry na koniec politycznego sezonu: Tusk w górę, Suwerenna Polska w dół
Polityka
Najnowszy sondaż: Jak Polacy oceniają premiera Donalda Tuska i jego ministrów?
Polityka
Krzysztof Kwiatkowski: Donald Tusk beneficjentem dobrych informacji
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Polityka
Andrzej Duda o push backu niemieckiej policji: Działania nielegalne, skandaliczne
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży