Izraelski atak na Isfahan może być ostrzeżeniem

Waszyngton nie wyklucza militarnej konfrontacji z Teheranem w odpowiedzi na rozbudowę programu nuklearnego przez państwo ajatollahów.

Publikacja: 30.01.2023 23:11

Najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei (z lewej) na wystawie osiągnięć irańskiego przemysłu w Tehera

Najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei (z lewej) na wystawie osiągnięć irańskiego przemysłu w Teheranie

Foto: KHAMENEI.IR/AFP

Izrael nie zaprzecza, że sobotni atak dronami na zakłady zbrojeniowe położone w centrum dwumilionowego Isfahanu był dziełem Mosadu. W mieście tym znajdują się także instytucje związane z irańskim programem atomowym, choć to nie one były celem, lecz prawdopodobnie fabryka amunicji. Władze w Teheranie twierdzą, że zdołano zestrzelić dwa drony, ale kolejny dotarł do celu, wywołując niewielki pożar dachu. W sieci pojawiły się jednak zdjęcia wielkiego pożaru, co temu zaprzecza.

Był to pierwszy atak tego rodzaju od chwili objęcia władzy przed miesiącem przez nowy rząd Benjamina Netanjahu. Miał miejsce tuż przed poniedziałkową wizytą w Jerozolimie sekretarza stanu USA Antony'ego Blinkena. Kilka dni wcześniej w Izraelu przebywał dyrektor CIA William Burns. Także w tych dniach zakończyły się największe izraelsko-amerykańskie ćwiczenia wojskowe na terytorium Izraela oraz nad wschodnią częścią Morza Śródziemnego. „Wall Street Journal” jest zdania, że wszystkie te wydarzenia świadczą o poszukiwaniu przez amerykańską administrację i izraelskie władze „środków przeciwdziałania irańskiemu programowi nuklearnemu”.

Czytaj więcej

"Jerusalem Post": "Fenomenalny sukces" ataku dronów w Iranie

– Na stole są wszystkie opcje – oświadczył niedawno w wywiadzie prasowym Blinken. Nieco wcześniej prezydent Joe Biden uznał za „martwe” wszelkie próby ograniczenia programu atomowego Iranu do celów cywilnych. Wiedeńskie rozmowy w sprawie rewitalizacji międzynarodowego porozumienia atomowego (JCPOA), z którego wystąpiła administracja Donalda Trumpa, utknęły ostatecznie jesienią ubiegłego roku w martwym punkcie. Zaangażowanie się Iranu po stronie Rosji w wojnie w Ukrainie pogrzebało ostatecznie szanse na porozumienie i zniechęciło do współpracy także te państwa europejskie, którym zależało na znalezieniu wyjścia z sytuacji, wbrew stanowisku USA.

Teheran nie czyni żadnej tajemnicy, że kontynuowane są prace nad wzbogacaniem uranu potrzebnego do konstrukcji ładunków nuklearnych. Zdaniem ekspertów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej kraj ten dysponuje już zapasem uranu wzbogacanego do poziomu 60 proc., co oznacza, że nie jest trudno uzyskać materiał o koncentracji 90 proc. niezbędny do wytworzenia głowicy jądrowej.

– Wszyscy są świadomi tego, co się dzieje, ale na razie nic nie wskazuje na to, aby Iran czynił przygotowania do uzbrojenia swych rakiet w głowice jądrowe. Potrzeba na to od 12 do 18 miesięcy – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Richard Dalton, były brytyjski ambasador w Teheranie, zaangażowany wcześniej w negocjacje atomowe z Iranem. Jego zdaniem dopiero bezpośrednie niebezpieczeństwo irańskiego ataku atomowego skłonić może Waszyngton do interwencji militarnej. Administracja Bidena może dojść jednak do innego wniosku.

Zdaniem „New York Times” izraelski atak nie był bezpośrednio związany z irańskim programem atomowym. Celem mogła być fabryka amunicji czy nawet części do irańskich dronów dostarczanych Rosji do użycia w Ukrainie. Dziennik przytacza także słowa byłego premiera Naftalego Bennetta, który sugerował, że mógł być odpowiedzią na zaangażowanie Iranu przeciwko Izraelowi. Przypomniał zorganizowany przez izraelskie służby w maju ubiegłego roku w Teheranie atak na dowódcę Korpusu Strażników Rewolucji jako odwet za próbę zamachów na Izraelczyków na Cyprze i w Turcji.

W każdym razie irańskie MSZ wezwało na dywanik chargé d’affaires Ukrainy w Teheranie, protestując przeciwko wpisowi na Twitterze Mychaiły Podolaka, doradcy prezydenta Zełenskiego. Napisał w niedzielę pod adresem Iranu: „Ukraina was ostrzegała”. Była to sugestia, że izraelski atak miał być karą za dostarczanie Rosji uzbrojenia. Taka interpretacja jest jednak mocno na wyrost. Tym niemniej współpraca wojskowa Rosji i Iranu kwitnie. W ramach rewanżu za irańskie drony Rosja dostarczy swemu sojusznikowi już w marcu pierwsze myśliwce Su-35, znacznie nowocześniejsze od posiadanych przez irańskie lotnictwo Migów-29. Poinformowała o tym właśnie irańska agencja prasowa Tasnim. W sumie chodzi o 24 takie maszyny. Teheran liczy także na systemy rakietowe S-400.

Polityka
Francja zaprasza na rocznicę D-Day Rosję – ale nie Władimira Putina
Polityka
Oddala się widmo wielkiej wojny. Izrael nie pójdzie za daleko
Polityka
Gruzja – w stronę Putina czy Europy? Walka o niezależność organizacji pozarządowych
Polityka
Jędrzej Bielecki: Ameryka jednak uratuje Ukrainę, Republikanie nie chcą być odpowiedzialni za zwycięstwo Putina
Polityka
Zignorowana Ałła Pugaczowa. Królowa rosyjskiej estrady, która nie poparła wojny