Projekt Godek trafi do Sejmu. Zbiórka podpisów zakończona

Budzący wiele kontrowersji projekt obywatelski, mający wprowadzić kary więzienia za informowanie o przerywaniu ciąży, już po świętach trafi do Sejmu.

Publikacja: 21.12.2022 23:51

Zdaniem Kai Godek konserwatywni posłowie w roku wyborczym powinni pokazać, że serio traktują ochronę

Zdaniem Kai Godek konserwatywni posłowie w roku wyborczym powinni pokazać, że serio traktują ochronę życia

Foto: PAP/Radek Pietruszka

„Do aborcji farmakologicznej potrzebujesz zestawu poronnego, który możesz zamówić z Women Help Women ” – można przeczytać na stronie Aborcyjnego Dream Teamu, organizacji pomagającej w przerywaniu ciąży. Za przedstawianie takich informacji, a nawet rozdawanie ulotek o aborcji można by trafić do więzienia. Przewiduje to obywatelski projekt, który już po świętach trafi do Sejmu.

Wynika z niego, że do dwóch lat pozbawienia wolności groziłoby za publiczne propagowanie działań dotyczących możliwości przerwania ciąży, nawoływanie do aborcji, a nawet informowanie o możliwości zabiegu w przypadkach innych niż wymienione w ustawie. Zakazane ma stać się też nakłanianie kobiety do przerwania ciąży, co już teraz jest nielegalne, jednak tylko w przypadku aborcji, dokonanej z naruszeniem przepisów ustawy.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Im Lewicy bliżej do PO, tym jest dalej

Autorem projektu jest Fundacja Życie i Rodzina znanej działaczki prolife Kai Godek. O tym, że fundacja zbiera podpisy pod projektem, informowaliśmy już w październiku. Kaja Godek potwierdza, że zbiórka już się zakończyła, a projekt na dniach trafi do Sejmu. – Przeliczamy podpisy, więc nie mogę jeszcze podać dokładnej ich liczby, choć na pewno będziemy mieli bezpieczny zapas powyżej 100 tys. – mówi Kaja Godek. – Projekt zostanie złożony 28 grudnia w Święto Świętych Młodzianków Męczenników – dodaje.

Święto to upamiętnia rzeź niewiniątek, dokonaną na rozkaz Heroda. To oczywiście nie jest przypadek. Zdaniem Kai Godek celem ustawy jest bowiem likwidacja systemowego pomocnictwa w aborcji.

Pomagają w aborcjach

Według działaczy prolife takie pomocnictwo rozwinęło się od czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 roku, który niemal całkowicie zakazał aborcji. Po wyroku swoją działalność zintensyfikowały inicjatywy takie jak Aborcja Bez Granic, w skład której wchodzi kilka polskich i zagranicznych organizacji. W drugą rocznicę wyroku TK poinformowała ona, że w ostatnim roku pomogła 44 tys. kobiet w dostępie do aborcji. To 10 tys. więcej niż w pierwszym roku po orzeczeniu. Tego typu inicjatywy pomagają w przeprowadzeniu zabiegów za granicą, jednak dominującą metodą jest instruowanie, w jaki sposób zrobić farmakologiczną aborcję we własnym domu.

Co zrobi Sejm?

Działacze prolife próbują walczyć z taką działalnością, kierując zawiadomienia w sprawie zakazanej obecnie pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy, jednak prokuratura umarza większość spraw. Stąd pomysł na uszczelnienie prawa.

Czytaj więcej

Minister Maląg: Nie planujemy wypłaty 15. emerytury

Inaczej informowanie o aborcji oceniają przedstawiciele odmiennej opcji światopoglądowej.

– Zakaz aborcji oznacza wielkie cierpienia dla kobiet. Naszą jedyną bronią jest solidarność i możliwość informowania się o tym, jak bezpiecznie przerwać ciąże. Zakaz postulowany przez Kaję Godek będzie oznaczać skazanie wielu kobiet na śmierć – mówi posłanka KO Monika Rosa.

Czy projekt ma szanse na przyjęcie? Na to pytanie znany z poglądów prolife poseł PiS Piotr Uściński nie odpowiada wprost.

– Trudno na tym etapie ocenić, czy projekt znajdzie większość w Sejmie. Co do zasady nie odrzucamy projektów obywatelskich w pierwszym czytaniu i co do zasady w sprawach światopoglądowych nie obowiązuje dyscyplina partyjna – mówi. Dodaje, że nakłanianie do aborcji powinno być ścigane. – Czy w ramach obowiązującego prawa? To pytanie otwarte – mówi Uściński.

Zdaniem Moniki Rosy PiS „nie będzie chciał sobie ubrudzić rąk tym projektem, podobnie jak zrzucił na TK odpowiedzialność za zakazanie aborcji”. – Jednak trzeba zachować czujność – mówi.

Co o szansach projektu sądzi sama Kaja Godek? Również ona ucieka od jasnej odpowiedzi na ten temat.

– W roku wyborczym konserwatywni posłowie muszą odpowiedzieć na pytanie, czy traktują serio ochronę życia, wyrażoną w konstytucji, potwierdzoną zapisami ustawy i dwoma wyrokami TK, z 1997 i 2020 r. – podkreśla.

„Do aborcji farmakologicznej potrzebujesz zestawu poronnego, który możesz zamówić z Women Help Women ” – można przeczytać na stronie Aborcyjnego Dream Teamu, organizacji pomagającej w przerywaniu ciąży. Za przedstawianie takich informacji, a nawet rozdawanie ulotek o aborcji można by trafić do więzienia. Przewiduje to obywatelski projekt, który już po świętach trafi do Sejmu.

Wynika z niego, że do dwóch lat pozbawienia wolności groziłoby za publiczne propagowanie działań dotyczących możliwości przerwania ciąży, nawoływanie do aborcji, a nawet informowanie o możliwości zabiegu w przypadkach innych niż wymienione w ustawie. Zakazane ma stać się też nakłanianie kobiety do przerwania ciąży, co już teraz jest nielegalne, jednak tylko w przypadku aborcji, dokonanej z naruszeniem przepisów ustawy.

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Janusz Kowalski odchodzi z Suwerennej Polski. Wydał oświadczenie
Polityka
Wiceminister cyfryzacji: Atak na TVP w czasie meczu z terenu Polski, ale to Rosjanie
Polityka
Marek Migalski: Frekwencja – fetysz klasistów
Polityka
Zuzanna Dąbrowska: Prezes PiS Jarosław Kaczyński zbija własne pionki
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Polityka
Łukasz Warzecha: Po co wojsko w roli policji? Ta zmiana jest podejrzana
Polityka
Dlaczego Niemcy podali, że nie było rozmowy Tusk-Scholz? "Bałagan informacyjny"