Reklama

Koalicja wisi na Ziobrze. „Solidarna Polska może mieć rację”

Na mniej niż rok przed wyborami w Sejmie wracają pytania o przyszłość obozu Zjednoczonej Prawicy.
Dziś koalicjantów dzieli spór m.in. o abolicję, środki unijne i wiatraki, w niedalekiej przyszłości

Dziś koalicjantów dzieli spór m.in. o abolicję, środki unijne i wiatraki, w niedalekiej przyszłości – walka o miejsca na listach wyborczych. Na zdjęciu: Mateusz Morawiecki, Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński po podpisaniu umowy koalicyjnej, wrzesień 2020 r.

Foto: TOMASZ PACZOS/FOTONOVA

Po kilku tygodniach względnego spokoju wraca temat napięć w koalicji rządzącej. Tym razem nie na linii Jacek Sasin–Mateusz Morawiecki, ale na linii PiS–Solidarna Polska. Politycy Zbigniewa Ziobry deklarują publicznie i w kuluarach, że nie ma mowy o tym, by mogli poprzeć jakiekolwiek ustępstwa wobec Brukseli. I namawiają do podejmowania ostrych kroków na unijnym forum.

W środę politycy SP przypomnieli o swoim pomyśle, by zawiesić działanie systemu ETS. – Składamy projekt zawieszenia podatku europejskiego ETS po to, by ulżyć polskim rodzinom w trudnych warunkach kryzysu ekonomicznego, drożyzny, inflacji. Zawieszenie systemu ETS oznacza zmniejszenie kosztów ciepła i energii dla każdego Polaka i odciążenie dla polskiej gospodarki. Minimum 20 miliardów złotych kosztuje samo uczestnictwo w tym systemie – mówił minister Ziobro podczas konferencji prasowej w Sejmie z Jackiem Ozdobą, wiceministrem klimatu z Solidarnej Polski.

Walka z wiatrakami

Ludzie Ziobry mają też zastrzeżenia do ustawy wiatrakowej, której przyjęcie to realizacja jednego z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy. Jednak politycy różnych partii opozycyjnych – w tym PO – z którymi rozmawialiśmy, deklarują, że będą gotowi poprzeć projekt odblokowujący energetykę wiatrową. A takie głosowanie powiększyłoby polityczne napięcia w rządzie i koalicji.

X

Czytaj więcej

Koalicja w stanie wrzenia. Opozycja szykuje się na powstanie rządu mniejszościowego
Reklama
Reklama

Napięcie widoczne jest publicznie. – Ten język, nie tylko pana ministra Ziobry, ale chociażby innych przedstawicieli Solidarnej Polski, to nie jest na pewno język, który jest językiem kompromisu – mówił niedawno rzecznik rządu Piotr Müller w odpowiedzi na pytania o unijne pomysły Solidarnej Polski.

Zgrzytem w ostatnich tygodniach okazał się też kształt projektu, który PiS nazywa „ustawą abolicyjną”, a opozycja „bezkarność+”. Ustawa dotyczy samorządowców, którzy przekazali dane wyborców w trakcie próby przeprowadzenia wyborów kopertowych w 2020 roku. Z naszych rozmów wynika, że Solidarnej Polsce nie spodobał się język tej ustawy. Ma wrócić pod obrady Sejmu na kolejnym posiedzeniu. W tej sprawie PiS nie ma co liczyć na głosy opozycji.

Newralgiczne listy

Szybkie spojrzenie na kalendarz pokazuje, że być może moment przesilenia dopiero przed koalicjantami. Po pierwsze, w przyszłym roku – co naturalne pod koniec kadencji – Sejm przejdzie w „tryb wyborczy”, a kluczowe projekty zostaną odłożone na czas po wyborach. PiS szykuje nowy program z nowymi zapowiedziami i kolejnymi obietnicami. Ma zostać pokazany na wiosnę. To sprawia, że poza ustawami dotyczącymi kryzysów, w przyszłym roku liczba ważnych tematów w Sejmie spadnie. A z nimi – znaczenie koalicjantów, którzy nie będą mogli już blokować kolejnych projektów.

Czytaj więcej

Joanna Mucha: Chodzi plotka, że PiS zrzuci Zbigniewa Ziobrę z sań

Drugi proces dotyczy nie tylko protokołu rozbieżności w sprawach UE czy energetyki, ale też samego układania list, na co zwracają uwagę obserwatorzy. Prof. Antoni Dudek uważa, że rozłam w rządzie jest możliwy, ale jeszcze nie teraz. – Solidarna Polska może mieć rację, że KE będzie piętrzyć trudności przed polskim rządem i nawet jeśli kryzys z praworządnością zostanie zażegnany, środków z KPO nie zobaczymy. Do rozłamu w rządzie może dojść przy układaniu wspólnych list Solidarnej Polski z PiS. Wiadomo, że Jarosław Kaczyński drugi raz nie zgodzi się na tak silną pozycję ludzi Zbigniewa Ziobry – mówi „Rzeczpospolitej” politolog.

Z naszych rozmów oraz z publicznych deklaracji wynika, że podobnie jak w innych partiach, główne rozmowy na temat miejsc wyborczych są jeszcze przed koalicją rządzącą. Wstępne i nadal aktualne ustalenia są takie, że wszystkie partie startują razem, a obecni posłowie kandydują ponownie (mają przynajmniej mieć taką możliwość) z miejsc nie gorszych niż w 2019 roku. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że realne negocjacje ruszą w styczniu przyszłego roku. Pod koniec grudnia ma skończyć się obecna runda objazdu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego po kraju, która stanowi też swoiste rozpoznanie sytuacji w strukturach partii oraz ich kondycji w roku przedwyborczym.

Reklama
Reklama

Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, spodziewają się, że rozmowy będą rzeczywiście trudne, ale przekonują, że Solidarna Polska zdaje sobie sprawę z ryzyka, jakim byłby samodzielny start. I dlatego ostatecznie, podobnie jak w 2015 i 2019 roku, dojdzie do utworzenia wspólnej listy do Sejmu.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Polityka
Dlaczego Jarosław Kaczyński wybrał Przemysława Czarnka? „Rzeczpospolita” zajrzała za kulisy
Polityka
Prezes PiS o ugrupowaniu Grzegorza Brauna: Samoobrona do sześcianu
Polityka
Konwencja PiS w Krakowie. Jarosław Kaczyński ogłosił: kandydatem na premiera jest Przemysław Czarnek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama