Po zaledwie dziewięciu miesiącach od wprowadzenia w życie nowego systemu automatycznego poboru opłat e-TOLL Ministerstwo Finansów wymienia 21 kamer, które sczytywały tablice rejestracyjne aut na dwóch płatnych odcinkach państwowych dróg – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Chodzi o odcinki A2 Konin–Stryków oraz A4 Wrocław–Sośnica, na których zlikwidowano tzw. bramki.

Czytaj więcej

Inspektorzy oddają krew i nie kontrolują ciężarówek

Nowe funkcje kamer

Resort finansów tłumaczy, że nowe kamery będą miały rozbudowane funkcje, których nie mają obecne urządzenia – automatycznie sklasyfikują gabaryty pojazdów, dzięki czemu od razu będzie wiadomo, o jakie naruszenie chodzi – czy brak opłaty za przejazd autostradą (pojazdy lekkie), czy też opłaty elektronicznej (pojazdy ciężkie). Był z tym ogromny problem.

„Przesłanie tych danych z urządzeń kontrolnych do systemu e-TOLL skróci czas potrzebny na ustalenie faktu naruszenia obowiązku uiszczenia opłaty za przejazd autostradą” – wyjaśnia nam ministerstwo.

To zaskakujące, bo kamery, które są, kupowano jako te, które skutecznie klasyfikują pojazdy, a także wykrywają i identyfikują auta nawet przy dużych prędkościach i natężeniu pojazdów, podczas zmiany pasów ruchu, w nocy czy we mgle.

Dlatego zaskoczony jest poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Olszewski, były minister infrastruktury rządów PO-PSL, przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. – To dowód na niekompetencję ich autorów, skoro nie potrafili przewidzieć, że te kamery jednak tego nie robią i trzeba je wymienić. Mam w planie zwołać posiedzenie komisji i wypytać, jak naprawdę działa e-TOLL – mówi nam poseł Olszewski.

Bez bramek jeździmy od grudnia ub.r., a wcześniej, od czerwca, taką możliwość miały samochody ciężarowe. Na starych bramownicach umieszczono kamery, które automatycznie odczytują tablice i sprawdzają, czy auto ma wykupioną opłatę za przejazd. Dane, które spływają z kamer do e-TOLL, są dodatkowo weryfikowane i potwierdzane przez pracowników Departamentu Zwalczania Przestępczości Ekonomicznej w Ministerstwie Finansów. Dodatkowo, kontrole już na samych drogach prowadzą funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej i policji oraz Inspekcji Transportu Drogowego.

Bez bramek jeździmy od grudnia ub.r., a wcześniej, od czerwca, taką możliwość miały samochody ciężarowe

Kilka tygodni temu „Rzeczpospolita” pisała o podejrzanej skuteczności nowej e-TOLL, z której wynika, że na ok. 20 mln przejazdów (w ciągu ośmiu miesięcy) tylko 1,8 tys. kierowców osobówek nie zapłaciło za przejazd państwową autostradą. Na autostradach funkcjonariusze KAS złapali 1683 kierowców, którzy nie mieli wykupionego przejazdu, reszta przypadków, które wyłapie system, trafiła do Izby Skarbowej w Łodzi (samochody osobowe) lub GITD (ciężarowe). Do niej wpłynęły zaledwie 243 informacje o możliwych naruszeniach dotyczących braku opłaty na autostradach.

Czytaj więcej

20 mln aut, ok. 2 tys. mandatów. System e-Toll podejrzanie skuteczny

Ministerstwo Finansów nie poda nam, ile naruszeń ujawniono z kamer, zastrzegając, że musi nastąpić weryfikacja tych danych w każdym przypadku „wyłapanym” przez system. A to nie jest ani łatwe, ani proste. „Podawanie danych liczbowych przed zakończeniem procesu weryfikacji byłoby obarczone dużym błędem. Istotą realizowanego procesu weryfikacji w systemie e-TOLL jest prawidłowe określenie naruszenia i jego przypisanie do użytkowania, właściciela albo posiadacza pojazdu w chwili jego popełnienia” – tłumaczy nam resort.

Nie wiadomo również, ile zdjęć nie jest czytelnych. Resort przyznaje, że powodem ewentualnego odrzucenia danych mogą być warunki atmosferyczne, które mogą mieć wpływ na odczyt tablic rejestracyjnych pojazdów przez urządzenia (śnieżyca, deszcz itp.). „Nie jest prowadzona statystyka związana »z odrzuceniem« zdjęcia przez system” – przyznaje Ministerstwo Finansów.

Zdjęcia w koszu

Zdaniem Anny Brzezińskiej-Rybickiej, rzeczniczki Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, e-TOLL jest trudniejszy w użytkowaniu niż poprzednik – viaTOLL. – Przewoźnicy nadal zgłaszają nam całą masę problemów z e-TOLL, także wskazując błędy w identyfikacji. System był przygotowywany w zbyt szybkim tempie, bez przetestowania go przed wdrożeniem. Ten pośpiech i błędy odczuwają wszyscy kierowcy – ocenia rzeczniczka.

Jest też inny problem – proces ściągalności opłaty za autostradę w e-TOLL jest identyczny jak w przypadku mandatu z fotoradarów. Blisko połowa zdjęć z fotoradarów ląduje w koszu, bo GITD nie ma tylu pracowników do obsługi zdjęć i wezwań. Drugi problem bierze się stąd, że kierowcy szukają wymówek, by ich nie zapłacić. Ma to zmienić nowy taryfikator mandatów – przewiduje on 800 zł grzywny za niewskazanie kierowcy, który kierował autem.