Gowin był pytany o fragment podręcznika do przedmiotu Historia i Teraźniejszość, wprowadzanego w szkole w ramach reform prowadzonych przez ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. W podręczniku, autorstwa Wojciecha Roszkowskiego, można przeczytać: "Wraz z postępem medycznym i ofensywą ideologii gender wiek XXI przyniósł dalszy rozkład instytucji rodziny. Lansowany obecnie inkluzywny model rodziny zakłada tworzenie dowolnych grup ludzi czasem o tej samej płci, którzy będą przywodzić dzieci na świat w oderwaniu od naturalnego związku mężczyzny i kobiety, najchętniej w laboratorium. Coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju "produkcję"?" Miłość rodzicielska była i pozostanie podstawą tożsamości każdego człowieka, a jej brak jest przyczyną wszystkich prawie wynaturzeń natury ludzkiej".

Czytaj więcej

Podręcznik do HiT Roszkowskiego. Czarnek: Nie znalazłem fragmentu, który by potępiał ateizm czy feminizm

- Ja zajmowałem się genetyką, stałem na czele zespołu genetycznego, który przygotował projekt ustawy w latach 2007-2011. Metoda in vitro jest metodą kontrowersyjną moralnie, pod wieloma względami, ale tego typu słowa nigdy nie powinny paść. Na podstawie moich doświadczeń mogę powiedzieć, że dzieci poczęte metodą in vitro są dziećmi szczególnie upragnionymi i często szczególnie kochanymi - odparł Gowin.

- Jedna rzecz jest kluczowa w tym kontekście. Czym innym jest ocena metody in vitro, a czym innym ocena godności osób poczętych tą metodą. Te osoby są w pełni takimi samymi ludźmi jak osoby poczęte metodą naturalną - dodał były wicepremier.

Metoda in vitro jest metodą kontrowersyjną moralnie, pod wieloma względami

Jarosław Gowin

- Tego typu sformułowania w ogóle nie powinny padać, a tym bardziej nie powinny znaleźć się w podręczniku. Podręcznik, przynajmniej pod tym względem, powinien zostać poddany rewizji - podkreślił.

- Podręczniki, co do zasady, służą formułowaniu sposobu myślenia dzieci czy młodzieży i konserwatywny punkt widzenia ma prawo wybrzmieć w tego typu podręcznikach. Ale czym innym jest ocena metody in vitro, a czym innym sformułowania, które muszą być odebrane boleśnie i przez same dzieci poczęte metodą in vitro, i przez ich rodziny - dodał.

- Nie wolno uderzać w poczucie godności osób poczętych metodą in vitro. Te sformułowania niestety w tę godność uderzają - podsumował.