Dowody samozwańczego prezydenta Polski coraz częściej w obiegu

Przybywa przypadków posługiwania się dokumentami wydawanymi przez samozwańczego prezydenta Polski.

Publikacja: 23.06.2022 20:37

Jan Zbigniew Potocki uważa się za legalnego prezydenta Polski

Jan Zbigniew Potocki uważa się za legalnego prezydenta Polski

Foto: Stanisław Różycki/REPORTER

27 stycznia w Mławie na północnym Mazowszu doszło do niecodziennego zdarzenia. – Patrol prewencji interweniował w jednym z marketów, w związku z niestosowaniem się przez dwóch mężczyzn do obowiązku zakrywania ust i nosa. W trakcie legitymowania jeden z mężczyzn, mieszkaniec powiatu mławskiego, okazał dowód osobisty suwerena II RP – relacjonuje asp. szt. Anna Pawłowska z mławskiej policji. – W rozmowie z policjantami stwierdził, że jest obywatelem II RP i aktualne przepisy prawa go nie dotyczą. Odmówił przyjęcia mandatu. W związku z tym policjanci powiadomili go o skierowaniu wniosku o ukaranie do Sądu Rejonowego w Mławie – mówi.

Dowód suwerena został wydany przez Jana Zbigniewa Potockiego, który uważa się za legalną głowę polskiego państwa w myśl konstytucji kwietniowej. Jego rzekoma prezydentura ma korzenie w 1972 roku w Londynie, gdy po śmierci prezydenta na uchodźstwie Augusta Zaleskiego, za nową głowę państwa uznano Stanisława Ostrowskiego. Jednak również Juliusz Nowina-Sokolnicki, przedstawił fotokopię dokumentu, że to on został wyznaczony na prezydenta przez Zaleskiego. Nowina-Sokolnicki przed śmiercią miał zaś przekazać prezydenturę Potockiemu.

Ten ostatni uważa się też za hrabiego, co kwestionują przedstawiciele linii łańcuckiej Potockich. Własne dowody tożsamości wydaje od 2020 roku. Wyglądają podobnie do prawdziwych dowodów osobistych, a – jak reklamuje Potocki – dzięki nim suwereni „nie podlegają pod żadne prawa, które nie są zgodne z konstytucją kwietniową oraz z prawem naturalnym”. Koszt wyrobienia to 220 zł.

„Suwereni” na lotnisku

O przypadku posłużenia się dowodem suwerena na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach informowała w grudniu Straż Graniczna, co podchwyciły media. Przekroczyć granicę za pomocą takiego dokumentu chciały matka i córka, które przyleciały z Londynu-Luton. Jak relacjonowała SG, po zwróceniu uwagi przez funkcjonariusza, że nie są to dokumenty uprawniające do przekraczania granic, kobiety okazały polskie paszporty.

Czytaj więcej

Samozwańczy prezydent może trafić do więzienia

Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, podobnych przypadków, nieopisywanych dotąd w mediach, było więcej. Kolejny miał miejsce właśnie w Mławie. A inny – w lipcu ubiegłego roku – w porcie Warszawa-Modlin. Mężczyzna i kobieta chcieli przekroczyć granicę na podstawie dowodów wyrabianych przez Potockiego.

Na tym lista takich zdarzeń wcale nie musi się kończyć. Rzeczniczka Straży Granicznej por. Anna Michalska, informuje nas, że „SG nie prowadzi ewidencji zdarzeń dotyczących posłużenia się przez podróżnych tzw. dowodem suwerena, który absolutnie nie jest dokumentem uprawniającym do przekroczenia granicy”. Dodaje jednak, bez podawania szczegółów, że miały miejsce „pojedyncze sytuacje dotyczące obywateli Polski na kierunku wjazdowym do Polski, gdzie podróżny uporczywie odmawiał okazania oryginalnego dokumentu polskiego”.

„Odprawa odbywała się przez sprawdzenie w bazie PESEL, a osoby były odprawiane jako obywatele Polski, powracający do kraju bez dokumentów” – wyjaśnia. Dodaje, że „jeśli na kierunku wyjazdowym z Polski obywatel polski chciał posłużyć się tzw. dowodem suwerena i nie chciał okazać innych dokumentów, nie uzyskał zezwolenia na przekroczenie granicy”.

Szeroka oferta

Problem może się nasilać, bo ze strony internetowej partii Potockiego II Rzeczpospolita Polska wynika, że samozwańczy prezydent zaczął przyjmować też wnioski dotyczące aktów urodzenia, paszportów, a nawet praw jazdy. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Potocki dowodzi, że wydał już „setki tysięcy aktów urodzenia, prawa jazdy zaczną być drukowane wkrótce, zaś wydawanie paszportów rozpocznie się w momencie zebrania odpowiedniej liczby wniosków”.

Na razie za legitymowanie się takimi dokumentami niewiele grozi. Po zdarzeniu w Mławie prokuratura prowadziła dochodzenie w sprawie podrabiania dokumentu celem użycia za autentyczny, ale je umorzyła. Z kolei sytuacja z Modlina była badana przez sąd w Nowym Dworze Mazowieckim. Umorzył postanowienie, uznając, że czyny zarzucane oskarżonym „nie zawierają znamion żadnego czynu zabronionego przewidzianego w ustawie karnej”.

Polityka
Morawiecki: Nie znam szczegółów nowelizacji, którą zaproponował prezydent
Materiał Promocyjny
Gdy zapadną egipskie ciemności
Polityka
Dymisja szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa
Polityka
Prezydent chce zmienić "lex Tusk" po czterech dniach. Posłanka: Nie wiedział, co podpisuje?
Polityka
Duda proponuje nowelizację "lex Tusk". Opozycja: Rekordy tchórzostwa i żenady
Polityka
Polska 2050 wskazała szefową sztabu wyborczego
Polityka
Piskorski: PiS zdecydował się na "lex Tusk" z głupoty