Londyn przedstawił w czwartek propozycję jednostronnych zmian w protokole o Irlandii Północnej, który jest nierozerwalną częścią porozumienia o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Chce zniesienia kontroli towarów między Irlandią Północną a resztą Wielkiej Brytanii.

– Protokół nie ma niezbędnego poparcia w jednej części społeczności w Irlandii Północnej – powiedziała Liz Truss, brytyjska minister spraw zagranicznych, odnosząc się do sprzeciwu ze strony tamtejszej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP).

Zapisy protokołu były potem wielokrotnie podważane przez rząd Borisa Johnsona

Unia Europejska zareagowała natychmiast. – Jeśli Wielka Brytania zdecyduje się pójść naprzód z projektem ustawy niestosującej konstytutywnych elementów protokołu, jak ogłosił rząd Wielkiej Brytanii, UE będzie musiała zareagować wszystkimi dostępnymi jej środkami – oświadczył Maroš Šefčovič, komisarz UE nadzorujący realizację umowy o brexicie. Jak podkreślił, nadrzędnym celem jest znalezienie wspólnych rozwiązań w ramach protokołu.

– Jest to sposób na zapewnienie pewności i przewidywalności prawnej dla osób i przedsiębiorstw w Irlandii Północnej – powiedział Słowak.

Protokół obowiązuje od stycznia 2021 r. Jego celem było uniknięcie stworzenia twardej granicy między Republiką Irlandii, należącą ciągle do Unii Europejskiej, a Irlandią Północną, będącą częścią Wielkiej Brytanii, która z UE wyszła. Ponieważ Wielka Brytania zdecydowała się na wyjście również z jednolitego unijnego rynku, to konieczne stało się przywrócenie kontroli towarów na granicy między dwoma obszarami.

Konsekwencje takiego ruchu byłyby dla Wielkiej Brytanii dramatyczne

Obie strony porozumienia, czyli UE i Wielka Brytania, stwierdziły, że z punktu widzenia delikatnej równowagi procesu pokojowego w Irlandii Północnej lepiej, żeby dochodziło do sprawdzania towarów na Morzu Irlandzkim, między resztą Wielkiej Brytanii a Irlandią Północną, niż potem między Irlandią Północną a Republiką Irlandii.

Zapisy protokołu były potem wielokrotnie podważane przez rząd Borisa Johnsona, rok temu już groził jego zerwaniem. Głównie dlatego, że taka sytuacja bardzo nie podoba się unionistom z Irlandii Północnej, którzy uważają, że może doprowadzić do osłabiania związków Irlandii Północnej z resztą Wielkiej Brytanii.

Teraz jednak sytuacja eskalowała, bo po niedawnych wyborach w Irlandii Północnej unioniści z DUP stracili władzę na rzecz Sinn Féin. I DUP, bez którego nie może powstać rząd, zablokował prace parlamentu i żąda zmian w północnoirlandzkim protokole. A Londyn stanął po stronie tej partii.

Jeśli Boris Johnson wykona swoją groźbę zmiany protokołu, to Komisja Europejska nie będzie miała innego wyjścia, jak zawiesić całość porozumienia handlowego z Wielką Brytanią, dla którego warunkiem były m.in. ustalenia dotyczące zagwarantowania stabilności procesu pokojowego w Irlandii Północnej.

Konsekwencje takiego ruchu byłyby dla Wielkiej Brytanii dramatyczne. – UE jest największym dostawcą żywności dla Wielkiej Brytanii. Jeśli zawieszono by porozumienie, ceny żywności wzrosłyby dramatycznie. A i tak Wielka Brytania ma już najwyższą inflację w Europie – mówi „Rzeczpospolitej” Jacob Kirkegaard, ekspert think tanku German Marshall Fund.

Boris Johnson nie pierwszy raz atakuje protokół, który sam podpisał

Dlaczego zatem przy takiej stawce Boris Johnson decyduje się na tak niebezpieczną grę? Kirkegaard nie ma wątpliwości: to wewnętrzna rozgrywka obliczona na pozostanie przy władzy. – Jego notowania dramatycznie spadły po wielu aferach, w tym związanych z nielegalnymi imprezami w czasie obostrzeń pandemicznych. Jeśli chce skonsolidować szeregi partyjne, musi się odwołać do zwolenników twardego brexitu. Musi eskalować konflikt z UE, żeby odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów – uważa ekspert.

Argument o konieczności renegocjacji protokołu jest zresztą wątpliwy, bo w wyborach wygrała partia Sinn Féin, której zwolennicy opowiadają się za protokołem. Ma on zatem demokratyczne poparcie. Ale Boris Johnson nie pierwszy raz atakuje protokół, który sam podpisał.

Tym razem jednak konsekwencje mogą być bardzo poważne dla Irlandii Północnej. – To jest mała polityka – uważa Kirkegaard. Zwraca też uwagę na międzynarodowe reperkusje. Protokół jest częścią porozumienia międzynarodowego, jego jednostronne zerwanie oznaczałoby, że Wielka Brytania nie szanuje podpisanych przez siebie umów. – W kontekście wojny w Ukrainie to bardzo niebezpieczna wiadomość, choćby dla takich krajów jak Polska, które mają porozumienie z Wielką Brytanią w dziedzinie obronności – uważa ekspert German Marshall Fund.