Maksymowicz skomentował niepojawienie się przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia na sejmowej Komisji Zdrowia obradującej o ustawie dotyczącej weryfikacji szczepień.
- Ministerstwo Zdrowia jest ubezwłasnowolnione, nie może prezentować własnych opinii. Przykładem jest to, że nie można było wymusić obecności żadnego z przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Od dwudziestu lat bywam na komisjach zdrowia i nigdy nie widziałem czegoś takiego - mówił parlamentarzysta.
Teraz można już nic nie robić, trzeba było wprowadzić "ustawę posła Hoca"
Poseł został zapytany jakie działania powinien podjąć rząd ws. walki z pandemią COVID-19.
- Teraz można już nic nie robić, trzeba było wprowadzić "ustawę posła Hoca". Ustawa była gotowa i promowała szczepienia. Swój zalążek miała w lipcu - rząd przedłożył ją we wrześniu, a potem wycofał. Następnie (ustawa) pojawiła się jako projekt poselski, jako tzw. ustawa Hoca. Była procedowana przez parę miesięcy i jeśli - jak zapowiadano - weszłaby w życie przed świętami, to uratowalibyśmy dużo ludzi. Nawet, jeśli byłoby to kilkaset osób, to nadal w ekonomicznym rachunku państwa byłoby to ważne - podkreślił polityk.
Czytaj więcej
Rząd chciał przerzucić odpowiedzialność za walkę z pandemią na przedsiębiorców i chciał zachęcić Polaków, żeby na siebie donosili - mówił Paweł Kow...
Maksymowicz tłumaczył także powody dla których nie poparł nowej ustawy PiS-u tzw. lex Kaczyński, która miała dać możliwość sprawdzenia przez pracodawcę czy pracownik ma ważny test na COVID-19.
- Ustawa w tym przedłożeniu nadawała się wyłącznie do kosza. PiS mógł od razu przedłożyć ustawę z poprawkami, nad którymi moglibyśmy debatować. Gdyby to zrobiono, to byłbym za tą ustawą. Wystarczyłoby rozwiązania zawarte w "ustawie Hoca", takie jak "paszport covidowy", który dawałby możliwość uczestniczenia w publicznych imprezach, czy wejścia do restauracji i zakładów pracy - stwierdził profesor.