Od sierpnia ub. roku Prokuratura Regionalna w Białymstoku czeka na umożliwienie jej przez Sejm postawienia zarzutów Marianowi Banasiowi, byłemu ministrowi finansów, dziś prezesowi Najwyższej Izby Kontroli. Głosowanie nad jego immunitetem było wielokrotnie odkładane. Prezydium sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich chce kontynuować sprawę immunitetu prezesa NIK. I wyznaczyło termin na 25 stycznia – na posiedzeniu ma pojawić się ponownie szefowa białostockiej prokuratury Elżbieta Pieniążek.

– Moim zdaniem powrót sprawy do Sejmu ma pokazać Banasiowi, że PiS już nie ostrzega, ale przechodzi do ofensywy. Banaś wcześniejsze sygnały płynące z partii rządzącej bagatelizował. Widać, że PiS jest teraz zdeterminowany, by sprawę doprowadzić do finału – ocenia Marek Rutka, poseł Lewicy, członek komisji.

W ostatnich dwóch miesiącach to PiS przeciągał sprawę immunitetu Banasia – zdaniem posłów nie tylko dlatego, że obawiał się o sejmową większość, ale nie chciał też otwierać kolejnego frontu walki rządu z Unią Europejską. Konflikt Banasia z PiS jest bowiem odbierany w UE jako kolejny dowód łamania praworządności, co Polska może przypłacić odebraniem środków z Funduszu Odbudowy.

Czytaj więcej

Niewygodne dla rządu tematy w planach NIK na ten rok

Wcześniej, pełnomocnik prezesa izby podważył tempo procedowania sprawy bez zapoznania się z materiałami, potem komisja przegłosowała kwestię dostępu do akt śledztwa, która pozwoliła posłom uzyskać większą wiedzę na temat sprawy. Pierwszy miesiąc na zapoznanie się z aktami szef komisji Kazimierz Smoliński (PiS) przedłużył o kolejne miesiące. Później poseł poprosił Biuro Analiz Sejmowych o ekspertyzy: dotyczące dostępu do materiałów w siedzibie Prokuratury Krajowej w Warszawie, a nie tajnej sali Kancelarii Sejmu. Druga opinia dotyczyła okrojenia akt – posłowie otrzymali 30 z 80 tomów.

Nieznane opinie

– Powiedziano nam, że wpłynęły dwie opinie dotyczące sprawy, jednak dotąd żadnej z nich nie otrzymałam i nie wiem, czego dotyczą – mówi nam posłanka Katarzyna Kotula z Lewicy, wiceprzewodnicząca komisji. Szef komisji nie odpowiada na pytania „Rzeczpospolitej".

Prokuratorski wniosek o uchylenie immunitetu prezesowi NIK leży w Sejmie od końca lipca. Ściągnięcie akt do Warszawy, by mogli zapoznać się z nimi posłowie, wstrzymuje śledztwo, ale wraz z wpłynięciem wniosku o uchylenie immunitetu z automatu wstrzymany jest też bieg przedawnień zarzucanych mu czynów – czyli złożenia dziesięciu fałszywych oświadczeń majątkowych i zaniżenia majątku nawet o 550 tys. zł.

Czytaj więcej

Delegacja NIK na Białorusi. Marian Banaś: Prawo nie zabrania tego rodzaju wizyt

Mecenas Marek Małecki, pełnomocnik prezesa NIK, od „Rzeczpospolitej" dowiedział się o tym, że komisja będzie kontynuować procedowanie wniosku immunitetowego. – Trudno mi się odnieść więc do kwestii, czy będziemy w nim uczestniczyć. Po pierwsze, muszą być usunięte błędy we wniosku, a więc brak podpisu prokuratora generalnego. Inaczej jego rozpatrywanie będzie bezprawne – twierdzi mec. Małecki. I nadal utrzymuje, że także Banaś powinien mieć możliwość zapoznania się z aktami śledztwa, by „móc się odnieść do zarzutów".

Autopromocja
TYLKO U NAS

Ambasador Chin w Polsce Sun Linjiang o nowej ofercie współpracy Pekinu z Warszawą

CZYTAJ

– To absurd żądać, żeby osobie przed postawieniem i ogłoszeniem zarzutów udostępniać materiały śledztwa. W ten sposób każdy podejrzany najpierw by wyczytał, jakie są na niego dowody, przygotował linię obrony i dopiero się stawił na przesłuchanie – komentuje jeden z doświadczonych prokuratorów.

Kolej na Pegasusa

Wniosek immunitetowy podpisał Bogdan Święczkowski – zastępca prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro (który był wtedy na urlopie). Prokuratura tłumaczyła, że jest to zgodne z prawem (i że nie musi być pełnomocnictwa), bo pod nieobecność Ziobry funkcję prokuratora generalnego z automatu pełni Święczkowski. To stanowisko się nie zmieniło.

– Wniosek został prawidłowo sformułowany i skierowany, czekamy na jego rozpoznanie – mówi nam prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Krajowej.

Czytaj więcej

Sprawa Pegasusa. Senat powołuje komisję nadzwyczajną

Tymczasem prezes NIK nie ustaje w rozliczaniu rządu – dlatego opozycja, choć uważa, że „nie jest krystaliczny" nie zamierza głosować za uchyleniem mu immunitetu. Ostatnio napisał, że „NIK zastanowi się jak skontrolować służby, które kupiły system Pegasus, a potem go używały, także wobec opozycji". To jednak deklaracja na wyrost. NIK może kontrolować wydatki specsłużb, które są utrzymywane z budżetu państwa, ale nie z ich działań, tym bardziej operacyjnych.