– Mój głos nic by nie znaczył, bo i tak wygrywają ci z Pekinu – powiedziała jedna z młodych mieszkanek miasta agencji AFP, tłumacząc, dlaczego nie idzie na wybory, i odmawiając na wszelki wypadek podania nazwiska.
Formalnie lokalne zgromadzenie ustawodawcze ma znaczne uprawnienia, łącznie z odwołaniem szefa władz wykonawczych autonomii. Ale wraz z nowymi prawami z Chin ilość bezpośrednio wybieranych deputowanych zmniejszyła się z 50 do 20 (w 90-osobowym zgromadzeniu). Pozostałych wskazuje tzw. Komitet Wyborczy podporządkowany Pekinowi oraz „grupy interesów” (stowarzyszenia biznesmenów, handlu etc.).