Ostatnie posiedzenie Sejmu przed Bożym Narodzeniem przyniosło niespodziewaną porażkę PiS. Połączone komisje edukacji i obrony narodowej przegłosowały wniosek posła Czesława Mroczka z KO o zawieszenie prac komisji nad nowelizacją ustawy – Prawo oświatowe. W rezultacie Sejm zajmie się ustawą dopiero w styczniu.
Lex Czarnek to zbiór przepisów zwiększający uprawnienia kuratorów oświaty kosztem samorządów, rodziców i dyrektorów szkół. Jednym z jego celów jest także ograniczenie możliwości udzielania się w szkołach organizacjom pozarządowym. To oznacza, że będą mogły w niej np. prowadzić warsztaty tylko te, na które zgodzi się kuratorium. Łatwiej będzie można też odwołać dyrektorów.
Czytaj więcej
Dopiero w styczniu posłowie zajmą się dalszymi pracami nad kontrowersyjną ustawą dotyczącą oświaty. Opozycja mówi o małym sukcesie.
Zapytany przez Interię, czy projekt ustawy wróci do Sejmu bez zmian, Czarnek zapowiedział "ani kroku wstecz".
- Proszę zobaczyć, co się dzieje. Pan prezydent Rafał Trzaskowski skrajnie upolitycznił szkoły, wykorzystując nawet Librusa, czyli narzędzie oświatowe, służące szkole, a nie polityce, by przekazać kłamliwy list rodzicom w Warszawie. Szkoły podległe pani prezydent Aleksandrze Dulkiewicz na swoich stronach internetowych zamieszczają materiały stricte polityczne, niemal żywcem kopiowane ze strony miejskiej. Również upolitycznia skrajnie szkołę, więc musimy je po prostu odpolitycznić - odpowiedział.
Czytaj więcej
Minister edukacji skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydentów miast - Aleksandrę Dulkiewicz i Ra...
- Dziś dyrektor często nie chce wykonywać absurdalnych, politycznych rozkazów swoich organów prowadzących, ale musi, bo wie, że w konsekwencji prezydent go zwolni, lub nie dopuści do ponownego wyboru. Kurator dotąd nie miał niemal żadnych narzędzi, żeby neutralizować. Teraz, kiedy kurator będzie miał większe narzędzia oddziaływania na wykonywanie choćby zaleceń pokontrolnych, to dyrektor powie prezydentowi: nie mogę, bo mogę napotkać na kontrę kuratora. To ewidentnie uwolnienie dyrektorów spod buta politycznego takich prezydentów jak Trzaskowski. Kto dziś upolitycznia szkoły - ja czy Trzaskowski? - kontynuował.
Zdaniem ministra, projekt ustawy nie wywołuje emocji "w środowiskach, które nie są poddane indoktrynacji i kłamstwu".
- Przecież dziś lewactwo ma świra na punkcie edukacji seksualnej typu B i mącenia w głowie dzieciom i młodzieży. Tylko o to chodzi w tym wszystkim. Kurator musi mieć także narzędzie, by egzekwować zalecenia pokontrolne z zakresu nadzoru pedagogicznego. Nie ma dowolności w odwoływaniu dyrektora, bo dyrektor ma wyznaczone okresy na realizację zaleceń. Jeśli tego nie zrobi, to dopiero wtedy jest wniosek o odwołanie - mówił.