Początek procesu wywołał falę protestów w Rosji. Przerwania represji przeciw stowarzyszeniu domagali się m.in. dwaj rosyjscy laureaci Pokojowej Nagrody Nobla: były przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow oraz redaktor naczelny niezależnej „Nowej Gaziety" Dmitrij Muratow. „Wieloletnia działalność Memoriału zawsze była skierowana na przywrócenie historycznej sprawiedliwości, zachowanie pamięci o setkach tysięcy zamordowanych w latach represji, niedopuszczeniu do podobnego obecnie" – napisali w oświadczeniu.

Stowarzyszenie jest jedną z najstarszych, największą i najbardziej znaną organizacją obrony praw człowieka w Rosji.

W czasie rozprawy przed budynkiem sądu stało kilkaset osób, gdyż nie zmieścili się na sali sądowej. Policja zatrzymała co najmniej trzy, w tym starszą kobietę z plakatem „Nie można zabić pamięci narodu!".

Prokuratura zarzuca stowarzyszeniu łamanie ustawy o „zagranicznych agentach". Organizacje uznane za takie przez władze muszą umieszczać na swoich materiałach (również w internecie) informacje, że są „agentem". Pozywający twierdzą, że Memoriał 19 razy nie umieścił takich napisów. Adwokaci zaś przypomnieli w sądzie, że stowarzyszenie prowadzi 35 stron internetowych, 21 kont w sieciach społecznościowych i wydało 17 książek. – Wszystkie te materiały były wzdłuż i w poprzek sygnowane jako „zagranicznego agenta" – udowadniał jeden z obrońców.

Czytaj więcej

Rosyjska prokuratura chce likwidacji Stowarzyszenia Memoriał

Mimo powagi sytuacji oskarżeni nie tracili poczucia humoru. Jedna z założycielek stowarzyszenia, 87-letnia Jelena Żemkowa wręczyła sędzi prowadzącej rozprawę swoją wizytówkę, na której było napisane „zagraniczny agent". – Ustawa nie zawiera dokładnej listy tego, gdzie należy umieszczać te napisy. (...) Następnym razem prokuratorom nie spodoba się, że nie mam ich wydrukowanych na ubraniu – powiedziała.

– Jeden z założycieli Memoriału uczestniczył w pisaniu obecnej konstytucji Rosji (na początku lat 90. ubiegłego wieku – red.). Mam nadzieję, że z tego powodu nie zarzucą nam prowadzenia działalności politycznej – zauważył z kolei szef stowarzyszenia Jan Raczyński.

Widząc, że oskarżyciele nie dają sobie rady w starciu z oskarżanymi, sędzia zarządziła przerwę w rozprawie do połowy grudnia.

Ewentualna likwidacja Memoriału byłaby prawdopodobnie kulminacją represji wobec niezależnych struktur społecznych, rozpoczętych w marcu wraz z aresztowaniem Aleksieja Nawalnego. Obecnie prawie wszystkie niezależne media uznane zostały za „zagranicznych agentów". Taką etykietką obdarzono też poszczególnych dziennikarzy i działaczy społecznych, w tym nestora ruchu obrony praw człowieka, 80-letniego Lwa Ponomariowa. To oznacza, że m.in. każdy komentarz w sieciach społecznościowych muszą podpisywać „zagraniczny agent". Jednak nikt do końca nie jest pewien, co może, a czego nie, bowiem ustawa jest dość nieprecyzyjna.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Do emigracji albo zwykłej ucieczki z kraju zmuszono kilkaset osób: współpracowników Nawalnego, niezależnych dziennikarzy, blogerów i adwokatów, a ostatnio nawet rosyjskiego rapera Aliszera Morgenszterna. Szef Komitetu Śledczego publicznie oskarżył go o handel narkotykami w internecie, choć nie przedstawił żadnych dowodów.

W obronie Memoriału wystąpiło nie tylko dwóch laureatów Nobla, ale i 60 członków Rosyjskiej Akademii Nauk oraz kilkudziesięciu pisarzy. Nawet prezydencka Rada ds. Praw Człowieka nazwała „niesprawiedliwym" próbę jego likwidacji. – Memoriał od bardzo dawna ma problemy z przestrzeganiem norm rosyjskiego prawa – odpowiedział na to sekretarz prasowy Kremla.