— Platforma wyskoczyła jak Filip z Konopi — tak zachowanie koalicjanta w sprawie zawieszenia subwencji dla partii skomentował Eugeniusz Kłopotek z PSL. — Limit nie uzgodnionych z PSL projektów i propozycji, które zgłasza PO chyba się już wyczerpał.Zdaniem Kłopotka niezbędna jest męska rozmowa wicepremiera Waldemara Pawlaka z premierem Donaldem Tuskiem. — Sytuacja już do tego dojrzała — ocenia.

Zdziwiony jest także szef klubu PSL Stanisław Żelichowski. — Nie będzie naszej zgody na zawieszenie subwencji, tego się po prostu nie da zrobić — uznał Żelichowski.Kłopotek razem z koalicyjnym kolegą z PO Waldym Dzikowskim pracowali od kilku tygodni nad projektem ograniczenia subwencji dla partii. PSL proponował zmniejszenie budżetowych pieniędzy o ponad 20 proc. Cięcia w przypadku dużych partii byłyby o około 5 proc. większe, niż w przypadku mniejszych, takich jak PSL i SLD. Poseł PSL został poproszony przez Dzikowskiego o zmodyfikowanie projektu, tak aby subwencje były obniżone średnio o jedną trzecią (w mniejszej skali dla małych, w większej dla dużych) partii. — Przez ostatnie dwa tygodnie pracowałem nad szczegółowymi wyliczeniami, i nagle ni z gruszki ni z pietruszki Platforma wyskoczyła z propozycją całkowitego zawieszenia subwencji na dwa lata —powiedział Kłopotek. — To pieniądze dla partii miałyby być teraz podawane przez biznes pod stołem? — irytuje się poseł.

PiS na żadne ograniczenie finansowania partii z budżetu państwa się nie zgadza. Natomiast SLD na najbliższym posiedzeniu przedstawi własny projekt.

— Zaproponujemy obniżkę subwencji o 50 proc. dla dużych ugrupowań, i najprawdopodobniej o 30 proc. dla mniejszych — zapowiada szef klubu SLD Wojciech Olejniczak. Ale to nie koniec zmian. — Chcemy m.in. wprowadzić zakaz wydawania przez partie budżetowych pieniędzy m.in na spoty reklamowe i bilbordy — dodaje.

SLD nie spłacił jeszcze wszystkich kredytów zaciągniętych na ostatnią kampanię wyborczą. PSL również. — Zostało nam do spłacenia końcówka kredytu, to nie jest dla nas problem — stwierdził Żelichowski. Według szefa klubu PSL problemem jest natomiast finansowanie partyjnych struktur w terenie. — Mamy biura we wszystkich powiatach, a tam pracujących dla nas od lat ludzi, nie mielibyśmy nawet na odprawy dla nich — wyjaśnia.

Jednocześnie zapowiada jednak, że PSL nie będzie za odrzuceniem projektów w tzw I czytaniu. — Zobaczymy co się wydarzy podczas prac w sejmowych komisjach — deklaruje.