Reklama

Z politycznym wrogiem za pan brat

Niesiołowski i Kurski, Giertych i Sikorski: oficjalnie ze sobą walczą, prywatnie się lubią. Przyjaźń nie zna podziałów partyjnych

Aktualizacja: 17.11.2010 16:25 Publikacja: 17.11.2010 01:37

Z politycznym wrogiem za pan brat

Foto: ROL

– W polskiej polityce ponadpartyjne przyjaźnie są na porządku dziennym. Ostro spieramy się w studiach telewizyjnych, ale później razem wracamy do domu. Przykładowo koleguje się ze sobą cały skład „Kawy na ławę” w TVN 24, do której też jestem zapraszany – wyjaśnia poseł PSL Eugeniusz Kłopotek.

Tak samo było w okresie międzywojennym. Najbardziej znaną przyjaźnią ponad podziałami tego czasu była relacja łącząca generała Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego ze Zbigniewem Stypułkowskim. „Mój przyjaciel endek” – mawiał o Stypułkowskim, stronniku Romana Dmowskiego, generał, adiutant marszałka Józefa Piłsudskiego i znany bon vivant.

Piłsudczycy i endecy walczyli ze sobą metodami, które trudno dziś uznać za demokratyczne. Ale Wieniawie-Długoszowskiemu i Stypułkowskiemu nie przeszkadzało to utrzymywać serdecznych relacji. Poznali się podobno podczas pojedynku, w którym naprzeciw siebie stanęli zwolennik marszałka i stronnik Dmowskiego. Wieniawa-Długoszowski sekundował temu pierwszemu, ale gdy zobaczył, jak Stypułkowski strzela, ogłosił go „honorowym piłsudczykiem”.

Podobne układy koleżeńskie występują obecnie. Czasem za przyzwoleniem, częściej wbrew woli partyjnych liderów.

[srodtytul]Wspólna pasja – historia[/srodtytul]

Reklama
Reklama

„Człowiek nieodpowiedzialny, kłamca, osoba, która wyrządziła wiele zła” – tak wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski mówił o europośle PiS Jacku Kurskim. Senatora PiS Ryszarda Bendera nazwał „osobą, która nie powinna istnieć w polityce”, a byłemu premierowi Leszkowi Millerowi z SLD wieszczył szybki koniec kariery.

Słuchając tych wypowiedzi, można dojść do wniosku, że Niesiołowski nie pała do wspomnianych osób sympatią. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. – Lubię Jacka Kurskiego ze względu na nasze podobne konstrukcje psychiczne. Dla Bendera mam uznanie jako dla historyka. Z kolei z Leszkiem Millerem poznaliśmy się nawet na gruncie rodzinnym – opowiada „Rz”.

Niesiołowski działał z Kurskim w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Demokratycznym. Często ściśle współpracowali. Dlatego do dziś przed wizytami w studiach telewizyjnych panom zdarza się ustalać, jakich tematów unikać. A po programie wracają jednym samochodem.

Znajomość z Ryszardem Benderem też sięga czasów ZChN. Niesiołowski wielokrotnie na zaproszenie Bendera przyjeżdżał do Lublina na zebrania tamtejszego Klubu Inteligencji Katolickiej. Łączy ich pasja historyczna (Bender jest profesorem historii) i podobne poczucie humoru. – Gdy byłem senatorem, żartobliwie ustalaliśmy na przykład, że nie warto robić posiedzenia, bo jest akurat rocznica bitwy przy moście Mulwijskim – wspomina Niesiołowski.

Z Leszkiem Millerem wicemarszałka Sejmu łączy z kolei to, że obaj pochodzą z Łodzi. Poznali się na początku lat 90.

– Niesiołowski potrafi być bardzo dowcipny. W naszych rozmowach często z nutką nostalgii i humoru wraca do wspomnień z czasów internowania – wyjaśnia Leszek Miller. – Ostatnio odwiedziłem go nawet w jego gabinecie w Sejmie.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Szok przy ul.Rozbrat[/srodtytul]

– Sejm przypomina dużą korporację. Tak jak w każdej firmie nietrudno się z kimś zakolegować. Podczas prac hazardowej komisji śledczej mocno konkurowaliśmy, a w przerwach piliśmy kawę – opowiada poseł PO Sławomir Neumann.

Ponadpartyjne sympatie często nie spotykają się jednak z uznaniem w oczach kolegów z ugrupowania.

– Taka przyjaźń jest w porządku, dopóki nikt się z nią nie afiszuje. W przeciwnym wypadku zaczyna się liczenie potencjalnych zysków i strat dla partii – mówi jeden z polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wyjaśnia, że z tego powodu problemem dla SLD stała się relacja łącząca byłego premiera, obecnie prezesa NBP Marka Belkę ze słynącym z konserwatywnych poglądów byłym prezydentem Łodzi Jerzym Kropiwnickim.

Znają się od początku lat 70. – poznali się na Uniwersytecie Łódzkim. Starszy o siedem lat Kropiwnicki pomagał Belce w karierze naukowej. Belka nigdy tego Kropiwnickiemu nie zapomniał. W 2006 roku wystąpił nawet w jego reklamówce wyborczej. Niektórych działaczy SLD to zgorszyło.

Prawdziwą konsternację wzbudziło, gdy we wrześniu Belka zaproponował Kropiwnickiemu stanowisko doradcy w NBP. – Wyciął Sojuszowi niezły numer. Przecież to SLD doprowadziło do referendum, w którym mieszkańcy Łodzi odwołali Kropiwnickiego. W siedzibie SLD przy ul. Rozbrat to był szok – mówi Leszek Miller.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Połączyły ich piosenki[/srodtytul]

Problemy z powodu swojej ponadpartyjnej przyjaźni miał też były prezes LPR Roman Giertych. – Jego związki z szefem dyplomacji w rządzie PO Radkiem Sikorskim często były tematem plotek w partii – mówi jeden z byłych polityków LPR.

Tajemnicą poliszynela jest utrzymywanie przez nich kontaktów prywatnych. Wysłali nawet dzieci do jednej szkoły, prowadzonej przez Opus Dei.

– Potwierdzam, że znam Radka Sikorskiego. Nasze stosunki to jednak sprawa prywatna – ucina Giertych.

Sikorski o Giertychu wypowiada się chętniej. „Jest czarującym człowiekiem, dowcipnym, oczytanym, towarzyskim. Nie zauważyłem u niego śladu patriarchalnego podejścia do pięknej i inteligentnej żony. (…) Miałby w USA szansę zostać jednym z przywódców tak zwanej moralnej większości” – powiedział w wydanym w 2007 roku wywiadzie rzece „Strefa zdekomunizowana”.

Reklama
Reklama

Przyjaźń mimo podziałów łączy wiceprzewodniczącą SLD Katarzynę Piekarską i Leszka Czajkowskiego, poetę i kompozytora zwanego bardem polskiej prawicy. Choć kiedy się poznali, byli jeszcze po jednej stronie.

– Znamy się od czasów studiów na UW. Niektórzy myśleli tam, że jesteśmy rodzeństwem – mówi Katarzyna Piekarska.

Leszek Czajkowski nigdy nie krył swojej sympatii dla koleżanki. Swego czasu wprowadził ją w zakłopotanie, śpiewając: „bez żenady wam doniosę, że mam chęć na panią poseł”.

Problemy zaczęły się pod koniec lat 90., gdy Katarzyna Piekarska przeszła z Unii Wolności do SLD, a Leszek Czajkowski zaangażował się w kampanię wyborczą Antoniego Macierewicza.

– Po moim przejściu na lewą stronę w jego środowisku zawrzało. Gdy rozmowa schodziła na mój temat, zawsze starał się ją urywać – wspomina Katarzyna Piekarska.

Reklama
Reklama

Zmiana sytuacji w relacjach z Piekarską znalazła wyraz w piosenkach Czajkowskiego. Zaczął śpiewać: „poszła Kaśka do Millera, co kariera, to kariera” oraz „stara miłość nie rdzewieje, choć czasami czerwienieje”.

Katarzyna Piekarska ciepłe relacje utrzymuje też z Jackiem Kurskim. – Oboje osobiście znaliśmy Jacka Kaczmarskiego. Umawialiśmy się nawet, że wspólnie poćwiczymy jego piosenki. Na razie nic z tych planów nie wyszło – opowiada Kurski.

[srodtytul]Użyteczne kontakty[/srodtytul]

W SLD znajomości Piekarskiej nikomu nie przeszkadzają, bo szefostwo partii myśli pragmatycznie: zamiast zakazywać ponadpartyjnych kontaktów, lepiej je wykorzystywać.

– Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem, miał świetne kontakty z liderem PO Grzegorzem Schetyną. Często z tego korzystaliśmy. Po tej linii uzgadnialiśmy w 2008 r. treść ustawy medialnej, która potem przepadła w Sejmie – opowiada czołowy polityk SLD.

Reklama
Reklama

Szefostwo partii wykorzystywało też zażyłość łączącą wpływowego byłego eurodeputowanego SLD Andrzeja Szejnę z europosłem PiS Adamem Bielanem.

Przed wyborami parlamentarnymi w 2007 roku podczas wspólnego lotu samolotem uzgodnili, że Jarosław Kaczyński pierwszą debatę telewizyjną odbędzie nie z głównym rywalem Donaldem Tuskiem, ale z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim.

[wyimek]Podczas prac hazardowej komisji śledczej mocno konkurowaliśmy, w przerwach piliśmy kawę Sławomir Neumann poseł PO[/wyimek]

Najwięcej pożytku przynoszą ostatnio Sojuszowi ponadpartyjne kontakty Marka Wikińskiego. Przyjaźni się przykładowo z Januszem Palikotem. Podczas każdego posiedzenia Sejmu panowie znajdą chwilę na wspólne wypicie lampki wina.

Z ustaleń „Rz” wynika, że na kilka tygodni przed katastrofą smoleńską Wikiński namawiał Palikota do przejścia do SLD. W imieniu przewodniczącego partii Grzegorza Napieralskiego zapraszał go do tego publicznie w mediach.

– Nie będę tego komentował – ucina Wikiński. Nie ukrywa jednak, że Palikota zna i wykorzystywał to w kampanii prezydenckiej. Był wtedy szefem sztabu Napieralskiego, a Palikot doradzał Bronisławowi Komorowskiemu.

– 12 czerwca, w przeddzień debaty telewizyjnej z udziałem głównych kandydatów, przez pół godziny namawiałem telefonicznie Janusza, by przekonał Komorowskiego do wzięcia w niej udziału. Ta rozmowa odniosła chyba skutek. Komorowski pojawił się w studio – relacjonuje Wikiński (wcześniej obecny prezydent zapowiadał, że w debacie udziału nie weźmie).

Wikiński dodaje, że podczas kampanii wyborczej wykorzystywał też znajomość z szefem sztabu Komorowskiego Sławomirem Nowakiem, z którym znają się jeszcze z czasów działalności w organizacjach młodzieżowych (Wikiński był szefem ZSP, a Nowak – Stowarzyszenia Młodzi Demokraci).

Zdaniem polityków takich serdecznych kontaktów ostatnio zrobiło się jednak mniej. – Relacje interpersonalne się spłyciły. Pod koniec lat 90. w pokoju obecnego europosła PiS Michała Kamińskiego spotykali się politycy ZChN i SLD. Poseł Sojuszu Wiesław Ciesielski grał na gitarze, a Kamiński śpiewał Okudżawę – wspomina Wikiński.

[srodtytul]Kibicom się nie podoba[/srodtytul]

Dlaczego takich ponadpartyjnych imprez już nie ma? Według europosła PiS Ryszarda Czarneckiego sami wyborcy zaczęli oczekiwać od polityków, by rywalizowali w atmosferze wojny.

– Kilka tygodni temu po meczu na warszawskim stadionie Legii ustawiłem się w kolejce do punktu gastronomicznego. Podszedł do mnie Wojciech Olejniczak z SLD. Wymieniliśmy dwa słowa. Kibice odebrali to bardzo negatywnie. Pojawiły się głosy, że niby ze sobą rywalizują, a tak serdecznie się witają – opowiada.

Wygląda więc na to, że od okresu międzywojennego niewiele się zmieniło. Wspólne pojawienie się Wieniawy-Długoszowskiego i Stypułkowskiego w kawiarni Mała Ziemiańska, w której zbierały się elity II Rzeczypospolitej, też budziło kontrowersje.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Czy Rafał Brzoska wejdzie do polskiej polityki? Ustalenia „Rzeczpospolitej”
Polityka
Donald Tusk: Ta noc pokazała, jak ważny jest program SAFE
Polityka
Prezydenta Karola Nawrockiego nie będzie na Radzie Pokoju. Wiadomo, kto go zastąpi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama