Apel Rady Naczelnej o wpłaty pojawił się w tym tygodniu.

W rozmowach z ludowcami można usłyszeć, że po aferze taśmowej, ujawniającej, ile pieniędzy zarabiają niektórzy działacze Stronnictwa, nie będzie łatwo namówić członków partii do dobrowolnych wpłat.

Stanisław Żelichowski, poseł z Elbląga i skarbnik Naczelnego Komitetu Wykonawczego, nie zamierza odpowiedzieć  pozytywnie na apel Rady Naczelnej.

- Ci, co go przegłosowali niech wpłacają - mówi. - Ja płacę regularnie składki i żadnych ekstrapieniędzy nie zamierzać wykładać. Zresztą uważam, że jeżeli partię stać na utrzymanie siedziby przy ul. Kopernika, czyli w najdroższym miejscu w Warszawie, to powinno ją też stać na spłatę starych długów.

Żelichowski dodaje, że sytuacja finansowa partii nie jest wcale taka zła, bo PSL dostaje rocznie z budżetu 6 mln złotych dotacji.

- Gdybyśmy trochę zaczęli oszczędzać, to wystarczyłoby na wszystko. W przeszłości przez cztery lata w ogóle nie dostawaliśmy dotacji z budżetu i też przetrwaliśmy – przypomina elbląski poseł.

Zaskoczony apelem jest podwarszawski poseł Janusz Piechociński.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

- Pierwsze słyszę o połowie pensji, chyba musimy o tym porozmawiać na posiedzeniu klubu - mówi. I daje do zrozumienia, że w tej sprawie partia raczej nie może na niego liczyć.

Za to chełmski poseł Franciszek Stefaniuk uważa, że skoro partia jest w kłopocie, to płacić trzeba. Ale nie chce ujawnić, czy sam już to zrobił.

Zaznacza jednak, że utrzymanie partii spoczywa na barkach jej członków.

To już kolejna próba pozyskania ekstrapieniędzy od członków partii. Niedawno Ewa Kierzkowska wysłała listy do działaczy z prośbą, by wpłacili jednorazowo po 200 złotych na konto partii. Do tej pory z dodatkowych wpłat udało się zebrać ok. 1 mln złotych.

Ludowcy muszą spłacić stary dług z 2001 roku, kiedy popełnili błędy w rozliczeniach. PKW odebrała im wówczas subwencję na cztery lata i nakazała wpłacić do Skarbu Państwa 9,4 mln złotych. Ludowcy postanowili odwoływać się od tej decyzji. Przegrali we wszystkich możliwych instancjach, a nawet w Trybunale Konstytucyjnym. Dziś ich zobowiązanie wobec Skarbu Państwa przekracza 20 mln złotych, z czego ponad połowę stanowią odsetki. Ministerstwo Finansów nie zgodziło się na ich umorzenie, a jedynie rozłożyło spłatę całego długu na raty. Na razie ludowcy spłacili zaledwie10 proc. długu, 2 mln złotych.