PO, PiS, SLD, Solidarna Polska, feministki, nowe stowarzyszenie Przemysława Wiplera, a nawet Instytut Myśli Państwowej Romana Giertycha – wszystkie te partie i organizacje zapowiedziały na najbliższe dni kongresy programowe. Sezon rozpoczął się wyjątkowo dosadnie w weekend. Uczestnicy kongresu Ruchu Narodowego zapowiedzieli „obalenie republiki Okrągłego Stołu" i „wojnę z lewactwem".
– Gardzimy wami, politykami z łaski obcych, bogaczami z przekrętów, pustymi celebrytami – mówił w sobotę szef Młodzieży Wszechpolskiej Robert Winnicki, a inny z liderów Ruchu Artur Zawisza zasugerował zerwanie Traktatu Lizbońskiego.
W kongresie wzięli udział przedstawiciele kilkudziesięciu organizacji prawicowych, związanych z Marszem Niepodległości, m.in. Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo-Radykalnego i Unii Polityki Realnej. Pojawił się m.in. publicysta Rafał Ziemkiewicz.
Zaniepokojenie kongresem wyrazili politycy z niemal wszystkich ugrupowań. Szansę na merytoryczną odpowiedź na postulaty narodowców będą mieli jednak już w najbliższych dniach.
W piątek rusza w PKiN Kongres Kobiet, największa feministyczna impreza w kraju. Już w maju pisaliśmy w „Rz", że uczestniczki będą zastanawiać się nad założeniem własnej partii.
Dwa dni później obędzie się współorganizowany przez SLD Kongres Polskiej Lewicy na Stadionie Narodowym. Ma w nim wziąć udział ponad setka organizacji i stowarzyszeń, a nad organizacją czuwa były premier Józef Oleksy.
Prawdziwy wysyp imprez programowych zapowiedziano na ostatni weekend czerwca. Kongres na Śląsku organizuje PiS. Ma przedstawić swój program i wybrać nowe władze, choć jak dotąd prezes Jarosław Kaczyński nie ma kontrkandydata. W tym samym terminie, też na Śląsku, odbędzie się Konwencja Krajowa PO, która ma zmienić statut partii, umożliwiając bezpośrednie wybory szefa.
Skąd kumulacja imprez partyjnych w ostatnich dniach przed wakacjami? – Rok 2013 to jeden z nielicznych po 1989 roku, w których nie odbędą się wybory. Politycy nie chcą dać nam o sobie zapomnieć – tłumaczy politolog dr Wojciech Jabłoński.
Jednak oprócz imprez zapowiadanych od miesięcy, gorączkowo zwoływane są kolejne. Na niedzielę były wicepremier Roman Giertych zwołał Instytut Myśli Państwowej, w skład którego wchodzą m.in. były premier Kazimierz Marcinkiewicz i europoseł PJN Michał Kamiński.
W kolejną sobotę odbędzie się kongres Republikanów byłego posła PiS Przemysława Wiplera, a w ostatni weekend czerwca w Krakowie konwencję organizuje Solidarna Polska. Zaproszeni są liderzy Platformy Oburzonych: Paweł Kukiz i Piotr Duda. – Dla nas to procedura rutynowa. Każda partia z aspiracjami kończy sezon polityczny kongresem, by zaznaczyć swoją obecność przed wakacjami – mówi Patryk Jaki z Solidarnej Polski.
Jednak dr Jabłoński twierdzi, że prawdziwym motywem może być obawa przed znalezieniem się w cieniu większych graczy, którzy kongresy zapowiedzieli wcześniej. Dodaje, że w grę może też wchodzić chęć skorzystania na słabnących wynikach sondażowych PO.
Potwierdzać zdają się to słowa Romana Giertycha. – Idzie wiatr od morza. Od Bałtyku po gór szczyty. Nastrój oczekiwania na zmianę, który powoduje, że nawet ludzie od lat nieaktywni zamierzają wrócić do polityki – mówi „Rz".