Reklama

Dlaczego Szydło wygrała debatę w PE

Decydując się na udział w sesji w Strasburgu, premier sporo zaryzykowała. Udało jej się jednak tę sytuację dla siebie wygrać.
Dlaczego Szydło wygrała debatę w PE

Foto: PAP, Radek Pietruszka

Sam fakt, że doszło w Parlamencie Europejskim do debaty na temat praworządności nad Wisłą, to zła informacja dla Polski. Nie mogą z niego wypłynąć żadne korzyści, ponieważ jest sygnałem, jak złą prasę ma nasz kraj i nowy polski rząd za granicą. Można i trzeba się oburzać na hipokryzję UE i zachodnich mediów, którym nie przeszkadzał sposób, w jaki faulowała opozycję za swych rządów Platforma tymczasem każde działanie PiS urasta w oczach jej przedstawicieli do niezwykłych rozmiarów. Ale ta zła prasa jest faktem, który z pewnością nie będzie polepszać np. zdolności negocjacyjnych Polski w załatwianiu konkretnych interesów.

Warto docenić, że politycy dzisiejszej opozycji nie dołączyli się do eskalacji awantury podczas strasburskiej debaty. Podjęli dla siebie trudną decyzję, ponieważ w efekcie byli nieobecni. Ale gdyby atakowali polskiego premiera na forum Parlamentu Europejskiego, zostaliby oskarżeni o załatwianie swoich interesów i osłabianie polskiej pozycji w Europie. To głównie dzięki postawie opozycji, Szydło udało się wygrać.

Tym bardziej, że wystąpienie pani premier przypominało raczej expose wygłaszane przed Sejmem. Wątpię, by dobrze dla wizerunku naszego kraju robiły opowieści o głodnych dzieciach czy emerytach, którzy nie mają pieniędzy na lekarstwa.

Ale choć chwilami nie do końca fair, retorycznie było to dobre wystąpienie. Szydło skorzystała z okazji, by przedstawić swoją narrację dotyczącą wydarzeń w Trybunale Konstytucyjnym i mediach publicznych. Krytycy rządu powiedzą, że premier mijała się z prawdą, że nie odniosła się do meritum sprawy. Ale na tym polega polityczna gra, aby sprawy niewygodne dla siebie obracać na swoją korzyść.

Szydło nie musiała jechać do Strasburga, postanowiła jednak skorzystać z tego zbiegu okoliczności, by przeprowadzić kontrofensywę i spróbować przejąć inicjatywę. Nie tłumaczyć się z działań PiS, lecz skorzystać z okazji, by przedstawić własną narrację.

Reklama
Reklama

Dzięki temu, że, najwyraźniej, w Brukseli zapadła decyzja, by z Polską prowadzić dialog i unikać konfrontacji oraz dzięki temu, że Szydło też nie była szczególnie konfrontacyjna, polskiej premier udało się wygrać.

PiS-owi udało się zminimalizować potencjalne straty związane z samą debatą. Problemem dla PiS mogą się w przyszłości okazać sojusznicy, którzy ochoczo bronili Polski i samej Szydło. Wyrazy solidarności padały bowiem ze strony najzacieklejszych eurosceptyków. Sęk w tym, że realizacja ich politycznych marzeń o końcu Unii wcale nie jest na rękę ani Polsce, ani polskiemu rządowi. Nie jest na rękę też samemu PiS.

To jednak będzie miało swe konsekwencje dopiero w przyszłości. Na razie wygraną jest Szydło, której udało się pokazać kilka rzeczy: że sama nie boi się stawania w trudnych sytuacjach, że potrafi sobie poradzić w europejskich okolicznościach, że potrafi szybko reagować na krytykę itp. Pokazała też, że PiS nie zamierza się chować przed Europą, nie będzie z UE wprost walczył, lecz że podejmie próbę tłumaczenia swojego punktu widzenia.

Na użytek wewnętrzny, Szydło wygrała. A jak to wpłynie na nasze relacje z UE – jeszcze zobaczymy.

Zobacz także:

Opozycyjne przebudzenie PO

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Polityka
Radosław Sikorski skomentował wybór Przemysława Czarnka
Polityka
Wrócą czasy Lex Czarnek – opresji i niskich pensji? Nikt tak nie zna Przemysława Czarnka jak nauczyciele
Polityka
Sławomir Mentzen zadał Przemysławowi Czarnkowi dziewięć pytań. Ten szybko odpowiedział
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama