W wyroku z 13 marca 2019 r. (sygn. C 195/18) Trybunał Sprawiedliwości UE odniósł się do sporu o to, jaki powinien być skład napoju, by można go było uważać w świetle dyrektywy akcyzowej za piwo. I choć werdykt TSUE wywołał różne komentarze, to jednak wydaje się rozsądny.

Przypomnijmy, że sędziowie położyli nacisk na cechy organoleptyczne piwa, a nie na jego skład i zawartość słodu w surowcu. Takie podejście jest w istocie prokonsumenckie. Producenci piwa wielokrotnie przeprowadzali bowiem profesjonalne badania na dużej próbie konsumentów, w których badali ich odczucia smakowe. Okazywało się przy tym, że niska zawartość słodu nie przeszkadzała im uznać danego napoju za smaczne piwo. Wbrew temu, co pojawia się w niektórych mediach, wyrok Trybunału wcale nie dotyczy piw smakowych.

Czytaj także: Akcyza: TSUE wskazuje co może być piwem

Trzeba zresztą zauważyć, że ani w Polsce, ani w innych krajach Unii Europejskiej nie istnieje jednolita i powszechnie obowiązująca definicja piwa. Trybunał najwyraźniej nie chciał tej definicji w sztuczny sposób tworzyć. Trzeba bowiem pamiętać, że są kraje w Unii, w których już dzisiaj produkuje się piwo z udziałem składników słodowanych nieprzekraczających 50 proc. całego wkładu surowcowego. Przyznaję oczywiście, że sprawy klasyfikacji i opodatkowania napojów na bazie piwa mogą być skomplikowane i wzbudzać wątpliwości. Niemniej poważni producenci wprowadzający na rynek wyroby akcyzowe zazwyczaj zabezpieczają się przed niespodziankami fiskalnymi, występując o Wiążącą Informację Taryfową (WIA).

Wciąż trwają też spory sądowe dotyczące klasyfikacji piwa, rozpoczęte jeszcze w czasach, gdy nie wydawano WIA. Wyrok TSUE może być dla tych spraw szczególnie cenny, wyznaczając kierunek orzekania. Dotyczy to wielu przypadków, a nie tylko sprawy karnej w sądzie w Piotrkowie Trybunalskim, który wystąpił do TSUE z pytaniem prejudycjalnym.

Dlatego trudno się zgodzić z poglądami, że wyrok z 13 marca może uderzyć w konsumentów. Być może zdarzy się, że jakiś producent będzie się starał ich oszukiwać, stosując podejrzane substancje zamiast słodu, byle tylko uznać napój za piwo i zapłacić niską akcyzę. Myślę jednak, że poważne firmy nie pozwolą sobie na to ze względów rynkowych i prestiżowych.

Jacek Matarewicz jest doradcą podatkowym i adwokatem w kancelarii Ożóg Tomczykowski

—oprac. Paweł Rochowicz