Zakończone w niedzielę w Budapeszcie mistrzostwa świata, podczas których Katarzyna Wasick zdobyła srebro, a Ksawery Masiuk brąz, to sukces polskiego pływania?

Oceniam je bardzo dobrze. Ostatnio jakikolwiek medal mistrzostw świata na długim basenie zdobyliśmy przecież siedem lat temu, kiedy Wojciech Wojdak wywalczył srebro. Wyniki Kasi i Ksawerego są doskonałe. Te miejsca na podium to jednak nie wszystko, bo wielu naszych zawodników pływało w okolicach rekordów życiowych. Przypadek Krzysztofa Chmielewskiego, któremu niewiele zabrakło do finału, pokazuje z kolei, jak podniósł się poziom. Świat nie śpi.

Wypływamy na powierzchnię?

Radek Kawęcki i Konrad Czerniak muszą przeanalizować swoje występy

Otylia Jędrzejczak

Myślę, że wypływamy. Mamy fajną perspektywę, choć były też starty, które dają do myślenia. Niektórzy, jak Radek Kawęcki czy Konrad Czerniak, muszą przeanalizować swoje występy. Wierzę, że te zawody dadzą większości naszych pływaków pozytywnego „kopniaka”. Czekają nas bowiem przed igrzyskami szalone lata. Jeszcze w tym sezonie mamy mistrzostwa Europy, a za rok kolejne mistrzostwa świata. Zawodnicy w pewnym momencie będą musieli wybrać, które imprezy są dla nich kluczowe.

Wysłaliśmy do Budapesztu dwunastoosobową kadrę. To dużo czy mało?

Skład był odpowiedni. Wszyscy, którzy startowali, uzyskali kwalifikację indywidualną. Nie było żadnych „dzikich kart”, każdy zasłużył na start dzięki ciężkiej pracy. Wiadomo, że przy każdym występie moglibyśmy znaleźć jakieś „ale”, jednak generalnie jestem dumna. Widziałam zaangażowanie, właściwe podejście. Mamy kilku doświadczonych zawodników, jak i „młodych gniewnych”. Na kolejną wielką imprezę, mistrzostwa Europy, wyślemy już 30 osób.

Wasick, jako 30-latka, jest naszą nadzieją na medal igrzysk w Paryżu w roku 2024?

Regularnie pokazuje wysoką klasę i jest filarem reprezentacji. Rok temu stała na podium mistrzostw Europy na długim i krótkim basenie, była wicemistrzynią świata i awansowała do finału igrzysk. Wierzę, że w Paryżu także stać ją na sukces. Sprinterzy są długowieczni, przecież wicemistrzem świata na 50 m stylem motylkowym został 42-letni Brazylijczyk Nicholas Santos. Musimy tylko zadbać o jej zdrowie. Ma problemy z barkami, lekarze sugerowali operację. Ona nie chce jednak zabiegu, bo to wiązałoby się z długą przerwą. Planuje dotrwać właśnie do Paryża.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Trzecie miejsce Masiuka było zaskoczeniem?

Zdobywał już wcześniej medale juniorskich mistrzostw świata i Europy, a na co dzień trenuje z Kawęckim. Sam mówi, że Radek jest dla niego trochę jak tata. Mówimy o chłopaku stonowanym, ułożonym. Ksawerego dobrze prowadzi trener Paweł Wołkow, który patrzy na pływaków perspektywicznie – na pewno go nie wykończy. Ma też rozsądnych rodziców. To ważne. Ksawery to duży talent i jest wojownikiem pracy. Lubię na niego patrzeć – mówię to z perspektywy dawnej mistrzyni, nie prezesa. Jest zawodnikiem, w którego warto inwestować.

Czy głosowała pani za reformą ograniczającą starty transpłciowych zawodniczek w rywalizacji kobiet, którą wprowadzono podczas ostatniego Kongresu Nadzwyczajnego Światowej Federacji Pływackiej (FINA)?

Wstrzymałam się od głosu, bo dyskusja poprzedzająca głosowanie była zbyt krótka. Zostały nam przedstawione dokumenty, a sześcioro profesorów medycyny oraz prawa przedstawiło wyniki badań. Wyjaśniali, jak różni się poziom testosteronu u młodych zawodników i zawodniczek. Usłyszeliśmy też głos samych pływaków. Przedstawiciele Komisji Medycznej FINA także zapewniali nas, że to dobry ruch.

Dlaczego?

Potrzebujemy klarownych zasad. Decyzja kongresu to tylko punkt wyjścia. Teraz specjalna grupa robocza musi stworzyć kryteria, które uprawnią osoby transpłciowe do startów. Celem będzie przygotowanie czytelnego zestawu badań. Nie chodzi o to, aby dwunastoletnie dzieci podejmowały decyzje, mówimy o konieczności zbadania konkretnych uwarunkowań psychologicznych i fizycznych, jakie mają w tym wieku.

Osiem miesięcy temu została pani prezesem Polskiego Związku Pływackiego. To był udany czas?

Jestem zadowolona, myślę, że posunęliśmy się do przodu. Na pewno nie żałuję, choć bywają momenty zmęczenia. Dzięki słowu „dziękuję” od zawodników i trenerów wiem jednak, że robię dobre rzeczy.