Reklama

Różnorodność a la Żakowski

Wolność słowa – rzecz piękna i pożądana? Tak, jeśli tylko można nią sterować i kontrolować. Oto wniosek, jaki wyciągam, przysłuchując się przebiegowi debaty medialnej po katastrofie pod Smoleńskiem.

Co mnie uderza, to to, że w roli żandarmów zdają się wstępować co bardziej znani dziennikarze i publicyści. I jednocześnie znikąd nie słychać głosów oburzenia.

O tak, wszystko byłoby w porządku i w Polsce panowałaby prawdziwa różnorodność opinii, poglądów, podejść, spojrzeń i tłumaczeń, gdyby – tyle potrafię wyczytać z „Gazety Wyborczej” czy „Polityki” – nie taki na przykład Pospieszalski. Albo Wildstein. Albo Ziemkiewicz. Albo... Tak, trzeba się różnić i spierać, byle tylko bez tych, których nie lubimy, z którymi nam nie po drodze. Ci – to propagandyści. My – dziennikarze. Kpię? Skądże znowu. Wystarczy, że przypomnę sobie choćby wywiad z Jackiem Żakowskim w „Fakcie”.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama