Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Kerski, choć szerzej nieznany, przeforsowany został na szefa Europejskigo Centrum Solidarności bez konsultacji z największymi legendami ruchu. Jest jeszcze coś gorszego, co w tzw. kręgach patriotycznych wywołuje zgrozę, a poza nimi konsternację: Kerski w połowie lat 80. zrzekł się polskiego obywatelstwa. Od 32 lat mieszka w Berlinie i nie chce się przenieść do Gdańska. Trudno nawet powiedzieć, że do miasta rodzinnego, bo spędził w nim raptem trzy lata życia. Wiele osób w duchu stwierdza to, co Krzysztof Wyszkowski, gdański opozycjonista, o wyborze Kerskiego mówi głośno: – Absolutny skandal. – Teraz czas, by na Wawel zaprosić menedżera z zagranicy – zauważa anonimowo człowiek ze ścisłego kierownictwa ECS. Kerski nie pasuje do stereotypów i schematów, nad którymi w Polsce się nawet nie dyskutuje. Dlatego jego nominacja na dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności wywołała burzę.
Wojciech Szukalski, przyjaciel Kerskiego z Gdańska od 40 lat (rodzice Szukalskiego są jego rodzicami chrzestnymi), nie rozumie zarzutów dotyczących niemieckości Kerskiego. – Tak może mówić ktoś, kto nie zna tamtejszych realiów, ówczesnych dramatów – oburza się. – W 1984 r. pojechaliśmy do nich w odwiedziny do Berlina Zachodniego. Ja, nastolatek z PRL, byłem oszołomiony tym miastem, ale wtedy wydawało mi się, że Basil chciałby się ze mną zamienić miejscami – wspomina Szukalski.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: