Reklama

Centrum wielu solidarności - felieton Joanny Szczepkowskiej

W Gdańsku powstało Europejskie Centrum Solidarności. Co to znaczy? To znaczy, że cała Europa może tutaj przyjechać jak do źródła.

Red

To znaczy, że tutaj będzie wzorzec solidaryzowania się. Jeśli ktoś nie wie, jak być solidarnym, przyjedzie do centrum. Cała Europa, wszyscy ludzie naszego kontynentu, mogą tu pielgrzymować i tchnąć w siebie ducha solidaryzacji. Tutaj właśnie, w ogromnym gmachu o kolorze rdzy, kształcie statku, w przestrzeni przypominającej świątynię, pielgrzym europejski będzie mógł otrząsnąć się z grzechów zawiści, konkurowania, małostkowości. Napełni się dobrą karmą i poda rękę wrogowi.

Bo czym jest solidarność? Według Emila Durkheima, francuskiego socjologa i twórcy pojęcia solidaryzmu: „Wyrazem solidarności społecznej jest jedność myśli i działań członków społeczeństwa. Konieczność współpracy jest konsekwencją podziału pracy". Zatem ludzie pielgrzymujący tutaj spotkają się z ideałem jedności myśli i działań. Wyniesione stąd spostrzeżenia przeniosą do Europy i siać będą zdrowe ziarna solidarności, czyli jedności.

Jako osoba zaproszona na otwarcie ECS mogłam obserwować ducha jedności w akcji; starałam się patrzeć tak, jak patrzy przeciętny pielgrzym europejski. Zaczęło się od mszy w kościele św. Brygidy. Załóżmy, że pielgrzym zapytał mnie, o której jest msza. Niestety, drogi pielgrzymie, u samego początku twoja droga się rozwidla. Msze są dwie. Jedna o 9.00, druga o 11.00. Musisz wybrać, z którą solidarnością się solidaryzujesz. Nasza jedność nie wejdzie razem do kościoła. Nasza jedność idzie albo z Lechem Wałęsą, albo z Piotrem Dudą. Nasza jedność przekazuje sobie znak pokoju w dwóch gronach i tylko tym, z którymi pokój już ma. Nasza jedność kocha bliźniego jak siebie samego, przy czym bliźni to tylko ten, który kocha jedną jedność, a nie kocha drugiej.

Nie rozumiesz, pielgrzymie? Na otwarciu centrum „Solidarności" spotkały się dwie solidarności. Jedna solidarność zasadzała dąb przed gmachem stoczni, druga – wołała: „złodzieje, złodzieje!". Na otwarciu centrum „Solidarności" przemówiło dwóch entuzjastów solidaryzowania się.

Pierwszy nazywa się Lech Wałęsa. Jest ikoną  „Solidarności". Jedno jest pewne: Lech Wałęsa solidaryzuje się w pełni z Lechem Wałęsą. W swoim przemówieniu całą resztę wyzwał od karłów. Trudno było się zorientować, czy to władza czy opozycja, czy rządzeni czy rządzący są karłami, ale my, zaproszeni, poczuliśmy się nieswojo. Nastrój solidarności z ikoną trochę się zaburzył.

Reklama
Reklama

Potem wystąpił Piotr Duda. To, pielgrzymie, jest przewodniczący „Solidarności". W swoim jednoczącym przemówieniu powiedział jasno, że sztandaru „Solidarności" nie odda „Solidarności", bo sztandar należy do „Solidarności". Co tak patrzysz, pielgrzymie? Jaśniej ci tego nie umiem wytłumaczyć. W czasie przemówienia Piotra Dudy bardzo żywo protestowała żona Lecha Wałęsy, za którą miałam przyjemność siedzieć. Wołała, że wolność jest jedna. Cokolwiek by to miało znaczyć, nie wiem, czy można się z tą wypowiedzią całkiem solidaryzować. Wolność wiernych z mszy o godz. 9.00 najwyraźniej różni się od wolności wiernych z mszy o godz. 11.00.

Podsumujmy, pielgrzymie: przyjechałeś do kraju, gdzie „Solidarność" jest tożsama z jednością, ale my tutaj mamy kilka jedności. Mamy niezjednoczoną jedność. Na przeszkodzie zjednoczenia jedności stoi demokracja, o którą jedność walczyła. Jedność jednak nie przewidziała, że demokracja jest przeciwieństwem jedności. Jedność utożsamiła się z wolnością, nie przewidując, że wolność szybciej wyzwala ducha konkurencji niż ducha „Solidarności".

Przewodniczący „Solidarności" mówi, że się solidaryzuje z rządzonymi, a nie z rządzącymi. Tyle tylko, że nie wszyscy rządzeni solidaryzują się z przewodniczącym. Ludzie, którzy chcieliby się solidaryzować, nie bardzo wiedzą, z kim powinni czuć się solidarni. Ale mylisz się, pielgrzymie, jeśli myślisz, że cię oszukano. Podnosisz głowę i czytasz z niedowierzaniem: Europejskie Centrum Solidarności. Po tym, co widziałeś, nie chce ci się wierzyć. Niesłusznie. To tylko nieznajomość języków obcych. W pisowni naszego języka nie ma rozróżnienia na liczbę mnogą i pojedynczą. Nie ma na przykład „s" na końcu jak w wielu innych językach. Gdybyśmy na przykład założyli centrum religii, to tak naprawdę nie wiadomo, czy byłoby to centrum jednej religii czy wielu. To samo z solidarnością. Musisz po prostu czytać poprawnie. Słowo: „Solidarności" – to liczba mnoga od słowa solidarność. Europejskie Centrum to jest centrum wielu solidarności i wielu jedności. Budynek jest naprawdę ogromny i ma wiele sal. Zastanawiano się nawet nad tym, jak będzie można zagospodarować tak wielki obiekt. Ja się nie martwię. Mamy tak wiele solidarności, że trzeba będzie jeszcze coś dobudować. A jeśli mają się pomieścić wszystkie jedności europejskie, to niejedną salkę trzeba będzie podzielić.  Żeby uniknąć rozczarowań, należy tylko pilnować tłumaczenia z polskiego na angielski. Nie: „European Solidarity Centre", lecz  „European Solidarities Centre". I wszystko się zgodzi.

Plus Minus
Ksiądz pedofil kontra kardynał Wojtyła
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Plus Minus
„Portobello”: Niewydolność systemu
Plus Minus
„Dixit Kids”: Emocjonalne króliczki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama