Reklama

Mirosław Żukowski: Michael Jordan - kandydat na boga

Michael Jordan był jednym z tych sportowców, o których można śmiało powiedzieć, że są dziełem sztuki.
Mirosław Żukowski

Mirosław Żukowski

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Kiedy z piłką w dłoni frunął nad parkietem, a rywale spadali, do głowy przychodziła tylko jedna myśl: to jest tak perfekcyjne, że aż nieludzkie. Oczywiście rację mają ci, którzy twierdzą, że żaden estetyczny zachwyt nie zastąpi zwycięstwa, ale Jordan i zachwycał, i wygrywał.

Być może to wrażenie było tak wielkie, bo trafił do nas wraz z wolnością – to był czas pierwszych anten satelitarnych, nagrywarek wideo i nawet TVP stawała się światowa – pokazywała NBA. Finał z roku 1991 Los Angeles Lakers (Magic Johnson) – Chicago Bulls (Michael Jordan) był dla mnie jak bajka. Nie tylko dla mnie. Kasety wideo z nagranymi wszystkimi spotkaniami pożyczył ode mnie wybitny wówczas polski koszykarz Marek Sobczyński (tragicznie zginął kilka lat później). Gdy mi je oddawał, powiedział smutno: „A tak długo myśleliśmy, że umiemy grać".

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama