Reklama

Dominik Zdort: Samochód, czyli opium dla obywateli

Socjolodzy i politolodzy intensywnie szukający wyjaśnienia wyników wyborów prezydenckich i dramatycznie spadających notowań rządzącej partii nie biorą pod uwagę czynnika – moim zdaniem – najistotniejszego.
Dominik Zdort

Dominik Zdort

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Otóż partia rządząca jest ugrupowaniem ludzi sytych i zadowolonych, zamieszkujących nowoczesne osiedla na warszawskim Wilanowie, żywiących się ośmiorniczkami oraz – co w tym przypadku najważniejsze – zmotoryzowanych.

Kluczem do świata wyborców owej partii jest samochód, którym można zaparkować na podziemnym parkingu pod biurowcem, przed ekskluzywną restauracją czy koło sklepu z drogimi winami. To może być skromna biała toyota yaris albo wypasione porsche cayenne. Bez znaczenia, bo, wbrew pozorom, auto dla tej grupy to nie symbol materialnego statusu, ale stylu życia, wygody i komfortu. Samochód zaspokaja najbardziej podstawowe potrzeby, jest równie niezbędny jak ciepła woda w kranie lub poranna kawa ze Starbucksa. Codzienne korzystanie z auta jest więc oczywistą oczywistością.

Jakiż musiał być szok wspomnianej grupy społecznej, gdy głównym politycznym celem wielbionej przez nich władzy okazała się... walka z motoryzacją.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama