Reklama

Jerzy Surdykowski: Kilka myśli o wojnie

„Wojna jest ucieczką głupca” – napisał prawie 600 lat przed naszą erą chiński generał Sun Zi, autor pierwszego w dziejach traktatu o prowadzeniu wojen.
Prezydent USA Donald Trump i premier Izraela Beniamin Netanjahu podczas wizyty tego pierwszego w Kne

Prezydent USA Donald Trump i premier Izraela Beniamin Netanjahu podczas wizyty tego pierwszego w Knesecie w październiku 2025 r.

Foto: REUTERS/Evelyn Hockstein/Pool/File Photo

A zaraz potem Sun Zi pisał: „Jeśliś mądry, to idź w dół rzeki, bo wcześniej lub później spłyną nią zwłoki twojego wroga”. Tylko kogo stać na podobną cierpliwość? Na pewno nie Trumpa i Netanjahu, już prędzej Putina.

Reklama
Reklama

Wojna jest kontynuacją polityki?

Twórca potęgi Prus, bezlitosny zaborca Polski, król Fryderyk II (zwany też „wielkim”) mawiał: „Bóg jest po stronie silniejszych batalionów”. Carl von Clausewitz, generał w służbie jego następców, pisał nieco ponad sto lat temu w swym słynnym po dziś dzień dziele „O wojnie”, że „jest ona kontynuacją polityki innymi środkami”. Ciekawe, czy tą myślą kierował się Putin, napadając na Ukrainę? Przecież Clausewitz  był przez pewien czas generałem w służbie carskiej. A czym kieruje się Trump? Czy urojeniami takimi samymi jak te, które skłoniły go do sięgania po Grenlandię? Czy sprytną strategią Tel Awiwu? No i ile potrwa ta wojna, skoro wojna Putina miała trwać ledwie tydzień?

Czytaj więcej

Trump liczy na kapitulację Iranu. Teheran pokazuje, że nie zamierza się poddawać

Pierwszą ofiarą wojny jest prawda; ona ginie przed wszystkimi. Dlatego nie szukajcie jej w komunikatach frontowych obu stron. Instynktownie przecież popieramy słabszych, zwykle się myląc. Współczesne wojny są asymetryczne; mocarstwa nie walczą między sobą, wybierają słabszych, bo wierzą, że pokonają ich w tydzień. Ale i tak przegrywają.

Wojna w Iranie: pociski nigdy nie przynoszą demokracji, tylko chaos

Iran to kraj stworzony do takiej wojny; górzysty, pełen bezdroży. Cóż z tego, że ludzie są stłamszeni dziesięcioleciami okrutnej dyktatury? Na mięso armatnie zawsze się zdadzą. Tak jak na Kaukazie, w Jugosławii, w Wietnamie, w Afganistanie, gdziekolwiek… Prawdziwa, niekończąca się wojna zacznie się dopiero wtedy, gdy Amerykanie wyjdą z samolotów.

Reklama
Reklama

Klasycy strategii radzą szukać sojuszników; oto są pod ręką, tylko połowa mieszkańców Iranu to Persowie, reszta jest tyglem narodowości, podobnie jak w zawsze niespokojnej Birmie, gdzie również ledwie połowa to Birmańczycy. W Iranie mamy Kurdów, największy na świecie naród bez państwa. Ale oni dobrze wiedzą, jak porzucili ich Amerykanie w Turcji i w Iraku, co zrobili z Meosami w Wietnamie i Laosie, z Tadżykami w Afganistanie.

Pociski nigdy nie przynoszą demokracji, tylko chaos. Tak było: podczas kontrrewolucji w Rosji, przed wojną w Hiszpanii, potem w Wietnamie, Iraku, Afganistanie, Libii, ostatnio w Wenezueli. Dopiero wiedząc to wszystko, można powiedzieć cokolwiek o tej wojnie.

Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: Rafał Trzaskowski – rekolekcje, żal i pokuta
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
felietony
Jarosław Kuisz: Dmowski i Piłsudski. Dwie trumny żywe
felietony
Jacek Czaputowicz: Dlaczego Polska nie pasuje Niemcom
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Kto tu jest „zakutym łbem”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama