A zaraz potem Sun Zi pisał: „Jeśliś mądry, to idź w dół rzeki, bo wcześniej lub później spłyną nią zwłoki twojego wroga”. Tylko kogo stać na podobną cierpliwość? Na pewno nie Trumpa i Netanjahu, już prędzej Putina.
Wojna jest kontynuacją polityki?
Twórca potęgi Prus, bezlitosny zaborca Polski, król Fryderyk II (zwany też „wielkim”) mawiał: „Bóg jest po stronie silniejszych batalionów”. Carl von Clausewitz, generał w służbie jego następców, pisał nieco ponad sto lat temu w swym słynnym po dziś dzień dziele „O wojnie”, że „jest ona kontynuacją polityki innymi środkami”. Ciekawe, czy tą myślą kierował się Putin, napadając na Ukrainę? Przecież Clausewitz był przez pewien czas generałem w służbie carskiej. A czym kieruje się Trump? Czy urojeniami takimi samymi jak te, które skłoniły go do sięgania po Grenlandię? Czy sprytną strategią Tel Awiwu? No i ile potrwa ta wojna, skoro wojna Putina miała trwać ledwie tydzień?
Czytaj więcej
Zapowiedź zaprzestania przez Iran ataków rakietowych na państwa sąsiednie nie jest wyrazem kapitulacji, na którą tak liczy amerykański prezydent.
Pierwszą ofiarą wojny jest prawda; ona ginie przed wszystkimi. Dlatego nie szukajcie jej w komunikatach frontowych obu stron. Instynktownie przecież popieramy słabszych, zwykle się myląc. Współczesne wojny są asymetryczne; mocarstwa nie walczą między sobą, wybierają słabszych, bo wierzą, że pokonają ich w tydzień. Ale i tak przegrywają.
Wojna w Iranie: pociski nigdy nie przynoszą demokracji, tylko chaos
Iran to kraj stworzony do takiej wojny; górzysty, pełen bezdroży. Cóż z tego, że ludzie są stłamszeni dziesięcioleciami okrutnej dyktatury? Na mięso armatnie zawsze się zdadzą. Tak jak na Kaukazie, w Jugosławii, w Wietnamie, w Afganistanie, gdziekolwiek… Prawdziwa, niekończąca się wojna zacznie się dopiero wtedy, gdy Amerykanie wyjdą z samolotów.