Reklama

Jarosław Kuisz: Dmowski i Piłsudski. Dwie trumny żywe

Józef Piłsudski promował ideę federacyjną wielu narodów. Roman Dmowski chciał katolickiego państwa jednego narodu. Obecnie idea federacyjna znajduje swoje echo w Unii Europejskiej.
Jarosław Kuisz: Dmowski i Piłsudski. Dwie trumny żywe

Foto: PAP/Wojtek Jargiło

W serialu „Zmiennicy” zrujnowany dworek szlachecki funkcjonował jako pijacka melina. Przez lufcik można było otrzymać flaszkę bimbru „pędzonego na karbidzie”. W połowie lat 80. gruzowiska zdawały się obejmować także świat myśli politycznej. Dwie trumny Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego były zaiste trumnami. Generał Jaruzelski, ostatni szlachcic u władzy, własnoręcznie przybijał gwoździe do wiek – i do legendy elit II RP. Owszem, inteligenci psuli oczy czytaniem klasyki idei w bibule. Praktycznie nie miało to żadnego znaczenia. Dawna Polska znajdowała się na innej planecie. Ogrodzona podległością Moskwie, fikcyjnym ustrojem, reformą rolną i zmianą granic. Tym bardziej próby ożywiania „trupa” w serialach komediowych Barei, jeśli w ogóle odczytywane, mogły ściskać za serce idealizmem.

Czytaj więcej

Jarosław Kuisz: Ochy i achy z Zachodu

Dawne spory ideowe wciąż pozostają aktualne

I to niespodzianka. W obecnym zamęcie globalnym coraz bardziej widać aktualność dawnych sporów ideowych. W stare koleiny, często nieświadomie, wchodzą kolejni polscy politycy. Oczywiście, dawne koncepcje przeewoluowały. W 2026 r. mają znaczenie jako frazesy czy memy. Pożółkłe książki nie mają zastosowania w polityce.

Jak zatem wygląda aktualizacja polskiego oprogramowania? Józef Piłsudski promował ideę federacyjną wielu narodów. Dmowski chciał katolickiego państwa jednego narodu. Obecnie idea federacyjna znajduje swoje echo w Unii Europejskiej. Po I wojnie światowej Marszałek chciał federalizować narody na Wschodzie. Po upadku komuny skończyło się naszą federalizacją w kierunku zachodnim. Jednak esencja myślowa pozostaje ta sama: włączanie się w większe organizmy dla przetrwania na mapie i długofalowo dla odzyskania znaczenia geopolitycznego.

Czytaj więcej

Jan Zielonka: Dlaczego silna Europa jest tak słaba?
Reklama
Reklama

Federalizm – ambitny, ale trudny

Z kolei Dmowski pragnął państwa narodowego, którego imperializm był wyimaginowany. I RP w latach świetności jagiellońskiej nigdy tak nie wyglądała. A innej świetności niż wielonarodowa w przeszłości po prostu nie było. To koncepcja, która udawała wielkość. Aby udawać dalej, trzeba się odciąć od rzeczywistości. Właśnie dlatego w XXI wieku spadkobiercy Dmowskiego kroczą drogami suwerenizmu, który najchętniej wyszedłby z Unii, zamknąłby nie tylko granice, ale i oczy na świat, w którym żyje 8 miliardów ludzi. Co więcej, małe państwo narodowe odcina nas od dziedzictwa dawnych ziem Rzeczypospolitej. Płoty na granicy z Białorusią, choćby uzasadnione polityką Łukaszenki, jakby nie było, znajdują się w samym sercu dawnej I RP.

Ambitniejszą geopolitycznie propozycją zawsze pozostawał federalizm. Trudny jak diabli, bo wymaga wyjścia poza „owoce niewoli”, jak pisał Szymon Askenazy. W głowach trwa bowiem albo samobiczowanie, albo samochwalstwo. Tymczasem ograć w Unii Europejskiej czy NATO tych, których nie lubimy, czy po prostu naszych konkurentów, to sztuka. Wyższa niż zamykanie granic, brednie o polexitach. I potencjalnie wtórne zbiednienie.

Dworek szlachecki Barei odnowiono. Alkohole są lepsze. Ale w głowach Polaków maksimum polityki wciąż wyznaczają z grubsza dwie trumny.

felietony
Jacek Czaputowicz: Dlaczego Polska nie pasuje Niemcom
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Kto tu jest „zakutym łbem”
analizy
Michał Kolanko: Czy istnieje PiS poza Jarosławem Kaczyńskim?
Opinie polityczno - społeczne
Rusłan Szoszyn: Od potęgi wywiadu do tuby propagandy? Putin zmienił SWR w narzędzie dezinformacji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama