Reklama

Horror Florence. Teraz zaśpiewa w Krakowie. Pierwszy raz w Polsce wystąpi Rush

Florence and the Machine zagra 7 kwietnia w Krakowie. Pretekstem do przyjazdu jest nowa płyta „Everybody Scream”. Za rok przyjedzie do Krakowa Rush.
Florence Welch na czele The Machine w Tauron Arenie Kraków będzie promować m.in. swój album „Everybo

Florence Welch na czele The Machine w Tauron Arenie Kraków będzie promować m.in. swój album „Everybody Scream”

Foto: UNIVERSAL/LIVE NATION

Ostatnią okazją do usłyszenia Florence na płycie była znakomita piosenka „Florida!!!” z albumu Taylor Swift „The Tortured Poets Department” – moim zdaniem najlepsza.

Reklama
Reklama

Zaś „Everybody Scream” to pierwsza płyta zespołu Florence od „Dance Fever” z 2022 r. W pewnym sensie kontynuacja, choć może raczej trzeba mówić o kulminacji emocji, które zawsze u Brytyjki grają wielką rolę, jako znaki szczególne wzlotów i upadków, a także dramatycznych sytuacji życiowych. Tym razem nie skończyło się wyłącznie na emocjach – podczas trasy koncertowej Florence w 2023 r. musiała poddać się operacji.

A tak sytuacja rozwijała się od początku. W 2022 r. Florence wydała singiel zatytułowany „King”, w którym rozmawiała samą ze sobą o tym, czy zdecydować się na wychowywanie dzieci, czy raczej kontynuować karierę artystyczną bez klasycznej rodziny. Padało też pytanie, czy da się koncertowanie i nagrywanie z macierzyństwem połączyć. Enigmatycznie brzmiał wers z kompozycji otwierającej płytę: „Nigdy nie wiedziałam, że mój zabójca przyjdzie z wewnątrz”. Wtedy kojarzono go raczej z opisanym w tytułowej piosence „Dance Fever” XVI-wiecznym zjawiskiem tańca, w którym kobiety doprowadzały się do śmierci. Sama zaś Florence miała zaś przebłyski myśli, że znalazła się w centrum horroru.

Tajemnicze zniknięcie Florence

Kolejne jego sceny rozegrały się szybko: pod koniec lata 2023 r. Florence odwołała kilka festiwalowych koncertów. Na Instagramie napisała, że musiała poddać się pilnej operacji. Operacja uratowała jej życie, ale nie czuje się jeszcze na siłach, by mówić o powodach. „Powiem tylko, że wolałabym, by piosenki okazywały się mniej trafne w swoich przewidywaniach” – dodała.

Reklama
Reklama

Teraz wiemy, że Florence w sierpniu 2023 r. poroniła. Wcześniej ze swoim partnerem, z którym jest z przerwami od 2011 r. – spróbowała mieć dziecko, kończąc 37 lat. Ciąża była doświadczeniem magicznym, pomimo emocjonalnej huśtawki. Niedługo po poronieniu wokalistka dowiedziała się, że ciąża była pozamaciczna. Mimo tego podjęła się występu na festiwalu w Kornwalii. Podczas koncertu czuła, że jej ciało dziwnie reaguje, jednak kontynuowała show. Potem okazało się, że pękł jajowód, powodując masywne krwawienie wewnętrzne. „Myślałam, że byłam najbliżej stworzenia życia, tymczasem okazało się, że byłam najbliżej śmierci” – powiedziała. „Poczułam się, jakbym przekroczyła te drzwi, a były one pełne krzyczących kobiet”.

Czytaj więcej

Wu-Tang Clan stanie w rapowym kręgu w Łodzi. Zagrają Archive i Tori Amos

Nic dziwnego, że to, co się działo w życiu artystki, musiało zostać opisane i wykrzyczane. Odbyło się to w wyjątkowej aurze – nawiązywania do czarów i, jak sama Florence powiedziała, „folk horroru”, mistycyzmu. Trudno nie zauważyć, że tak jak w tytułowym teledysku, przyjęła postać czarownicy, która daje sobie prawo do buntu oraz opowiadania o kobiecych sprawach bez względu na związane z tym, również historyczne, stereotypy. Powstał album kobiecego wyzwolenia, nieupiększonego makijażem, brutalnie surowy z fizycznością w ekstremalnie naturalnym ujęciu – takim, które jest jak najdalsze od męskich fantazji i idealizacji, ale też seksualizacji. Słowem: manifest wolności i szczerości.

Pierwszym singlem promującym krążek był utwór tytułowy. Później słuchacze poznali „One of the Greats”, a na kilka dni przed premierą całości „Sympathy Magic”, który Florence wykonała premierowo w programie Jimmy’ego Fallona.

Florence Welch napisała i wyprodukowała „Everybody Scream” z gronem bliskich współpracowników, w którym znaleźli się Danny L. Harle, Mark Bowen z Idles, Aaron Dessner z The National, Mitski i Dave Bayley z Glass Animals.

 Mam wrażenie, że za każdym razem, gdy nagrywam płytę, część mnie umiera

Florence

Reklama
Reklama

Florence i upadek w nicość

Po wspomnianej operacji, która uratowała jej życie, w trakcie rekonwalescencji Florence dotkliwie odczuwała ograniczenia związane ze swoim ciałem i zaczęła snuć refleksje o tym co tak naprawdę oznacza bycie „wyleczoną”. Perspektywa śmierci, przed którą uciekła, przyniosła nowe tematy: starzenia się i umierania.

– Mam wrażenie, że za każdym razem, gdy nagrywam płytę, część mnie umiera – mówiła, zapowiadając album. – Podczas ostatniej trasy dosłownie niemal umarłam. A jednak zawsze się z tego podnoszę, próbuję jeszcze raz, starając się zadowolić tę jedną osobę, której coś się nie podoba, albo wreszcie poczuć, że stworzyłam coś doskonałego i mogę odpocząć. Na początku kariery byłam nieustannie wyśmiewana i krytykowana za rozmach mojej ekspresji. Wypychano mnie w światło reflektorów, a jednocześnie wciąż powtarzano, że nie zasługuję na to miejsce. Przekonywano, że skoro komuś nie odpowiada to, co robię, to znaczy, że to nie jest dobre. Może więc „One of the Greats” to upust piętnastoletniej frustracji. Ale sporo wersów jest też zabawnych.

Florence napisała piosenkę z Markiem Bowenem. Potem Aaron Dessner pomógł artystce osiągnąć, jak to nazwała, transcendentny poziom.

– Chciałam, żeby pod koniec brzmiało to tak, jakby wszystko rozpadało się w nicość. Bo właśnie tak czasem odczuwam proces twórczy – jak nieustanną śmierć i zmartwychwstanie – komentuje artystka.

Mamy nadzieję, że dołączycie do nas, aby oddać Neilowi hołd, na jaki w pełni zasługuje

Geddy Lee

Rush pierwszy raz w Polsce

Tymczasem polskich fanów zelektryzowała informacja o comebacku grupy Rush. Bilety właśnie trafiły do sprzedaży, a grupa wystąpi 27 marca 2027 r. Oczywiście, zobaczymy tylko dwóch członków oryginalnego składu. To Geddy Lee (bas, instrumenty klawiszowe, wokal) oraz Alex Lifeson (gitara, wokal), którzy nadchodzącymi koncertami chcą świętować pięćdziesięciolecie zespołu oraz dorobek Neila Pearta, zmarłego perkusisty tria i autora tekstów.

Reklama
Reklama

Będą to pierwsze występy zespołu w Europie od 2013 r. Podczas każdego wieczoru muzycy zaproponują dwuczęściowy show. Zagra z nimi niemiecka perkusistka, kompozytorka i producentka Anika Nilles. Warto ją zobaczyć na żywo. To klasa sama dla siebie, wcześniej grała z Jeffem Beckiem, a trudno sobie wyobrazić bardziej wymagającego lidera. Do zespołu dołączy także klawiszowiec Loren Gold znany z występów z The Who.

Rush'2026

Rush'2026

Foto: Mat. Pras./ Alter Art

– Zarówno Alex, jak i ja uwielbiamy długie godziny prób z Aniką, a teraz także z Lorenem – powiedział Geddy Lee. - Przygotowujemy około 40 utworów, co pozwoli nam urozmaicać koncerty i grać różne piosenki każdego wieczoru. Jesteśmy zachwyceni, że wielu członków naszej wieloletniej ekipy wróciło, by pomóc nam stworzyć show Rush, do którego fani są przyzwyczajeni. Mamy nadzieję, że dołączycie do nas, aby oddać Neilowi hołd, na jaki w pełni zasługuje.

Wdowa po Neilu, Carrie Nuttall-Peart, oraz jego córka Olivia Peart dodają:

– „Z radością wspieramy trasę Fifty Something. Nowy rozdział zespołu zapowiada się naprawdę obiecująco. Z niecierpliwością czekamy, by zobaczyć tę nową wizję i ponownie usłyszeć legendarną muzykę Rush na żywo”.

Reklama
Reklama

Neil Peart zmarł 7 stycznia 2020 r., po walce z rakiem mózgu.

Muzyka popularna
Muzycznie najładniejsza płyta Pata Metheny’ego w XXI w.
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Muzyka popularna
Spięty: Bóg, wiara i miłość to są moje dyżurne tematy
Muzyka popularna
Premierowe piosenki U2 o ofiarach w Ukrainie, Iranie, Palestynie i USA. Nowa płyta w tym roku
Muzyka popularna
Krzysztof Grabowski dla „Rzeczpospolitej": Młodzi wchodzą w neonazistowski sposób myślenia, bo nie widzą całości systemu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama