Niedawno – polemizując z przeciwnikami przyjęcia pożyczki „SAFE” – premier Tusk nazwał ich „zakutymi łbami”. Nic nowego w arsenale połajanek wymienianych w politycznej awanturze polskiej, z tą tylko różnicą, że ja po staroświecku uważam, że politykę prowadzi się w stosownych gremiach takich, jak Sejm, Senat i konferencje międzynarodowe, zaś tuzy polityki są zdania, że trzeba wzorować się na awanturach ulicznych, bądź na dialogach przekupek na którymkolwiek z – wolnych od cenzury – ryneczków osiedlowych. Mają oczywiście rację, bo dialogi te są o wiele bliższe słownictwu, jakim na co dzień operuje ich główny odbiorca i obserwator na portalu „X” (dawniej Twitter), czyli – mówiąc po nowoczesnemu – „target”.
Czytaj więcej
„Sp...dalaj” – napisała w serwisie X Anna Maria Żukowska z Lewicy, za co – jak dowiedziała się „R...
Krótka droga od obelgi po wulgaryzm
Otóż ja – jako jeden z przeogromnej masy „targetów” – gdy ktoś mnie nazwie „zakutym”, mogę mu odparować tylko „zakutym głupkiem” albo gorzej. Podobnie jak określenie „cymbały”, którym zabłysnął z trybuny sejmowej prominentny polityk opozycji, da się zbić tylko „najgorszym cymbałem”, bądź czymś podobnym. Niestety, dalszych wypowiedzi prominentów przytoczyć się nie da, bo korekta w „Rzeczpospolitej” nie jest, jak cenzura portalu „X”, o ile takowa w ogóle istnieje.
Przed ślepym murem stoi polityka uprawiana byle gdzie, zamiast w przeznaczonych do tego miejscach. Obelga może mieć dwa stopnie najwyżej, potem trzeba sięgnąć po wulgaryzm. Co innego ludzka mowa, która jest kwietnym dywanem, o ile potrafimy jej używać. W polityce dzisiejszej nie chodzi bowiem już o to, aby kogokolwiek przekonać, lecz tylko zelżyć. Wtedy „nasi” z uznaniem powiadają, „ale im dokopał”, a w obozie przeciwnika trwa mściwe poszukiwanie jeszcze bardziej wielopiętrowego chamstwa.
Czytaj więcej
Wiemy, czy Polacy chcieliby, aby po wyborach w 2027 roku premier Donald Tusk pozostał premierem....