Reklama

Jerzy Surdykowski: Kto tu jest „zakutym łbem”

W dzisiejszej polityce nie chodzi bowiem już o to, aby kogokolwiek przekonać, lecz tylko zelżyć. Wtedy „nasi” z uznaniem powiadają „ale im dokopał”, a w obozie przeciwnika trwa mściwe poszukiwanie jeszcze bardziej wielopiętrowego chamstwa.
Jerzy Surdykowski: Kto tu jest „zakutym łbem”

Foto: PAP/Albert Zawada

Niedawno – polemizując z przeciwnikami przyjęcia pożyczki „SAFE” – premier Tusk nazwał ich „zakutymi łbami”. Nic nowego w arsenale połajanek wymienianych w politycznej awanturze polskiej, z tą tylko różnicą, że ja po staroświecku uważam, że politykę prowadzi się w stosownych gremiach takich, jak Sejm, Senat i konferencje międzynarodowe, zaś tuzy polityki są zdania, że trzeba wzorować się na awanturach ulicznych, bądź na dialogach przekupek na którymkolwiek z – wolnych od cenzury – ryneczków osiedlowych. Mają oczywiście rację, bo dialogi te są o wiele bliższe słownictwu, jakim na co dzień operuje ich główny odbiorca i obserwator na portalu „X” (dawniej Twitter), czyli – mówiąc po nowoczesnemu – „target”.

Czytaj więcej

Szefowa klubu Lewicy ukarana za przekleństwo. Dlaczego polska polityka się wulgaryzuje?

Krótka droga od obelgi po wulgaryzm

Otóż ja – jako jeden z przeogromnej masy „targetów” – gdy ktoś mnie nazwie „zakutym”, mogę mu odparować tylko „zakutym głupkiem” albo gorzej. Podobnie jak określenie „cymbały”, którym zabłysnął z trybuny sejmowej prominentny polityk opozycji, da się zbić tylko „najgorszym cymbałem”, bądź czymś podobnym. Niestety, dalszych wypowiedzi prominentów przytoczyć się nie da, bo korekta w „Rzeczpospolitej” nie jest, jak cenzura portalu „X”, o ile takowa w ogóle istnieje.

Przed ślepym murem stoi polityka uprawiana byle gdzie, zamiast w przeznaczonych do tego miejscach. Obelga może mieć dwa stopnie najwyżej, potem trzeba sięgnąć po wulgaryzm. Co innego ludzka mowa, która jest kwietnym dywanem, o ile potrafimy jej używać. W polityce dzisiejszej nie chodzi bowiem już o to, aby kogokolwiek przekonać, lecz tylko zelżyć. Wtedy „nasi” z uznaniem powiadają, „ale im dokopał”, a w obozie przeciwnika trwa mściwe poszukiwanie jeszcze bardziej wielopiętrowego chamstwa.

Czytaj więcej

Co drugi Polak nie chce, aby Tusk był premierem po wyborach. Wyniki sondażu
Reklama
Reklama

Co może zrobić porzucony „target”

W ten sposób przebiega wymiana pocisków między oblężonymi twierdzami, ale zwyczajny „target” czuje się zaniedbany i porzucony, zaś latające ponad głowami obelgi ma za warte tyle, co niegdyś partyjną gadaninę na plenach i w „Trybunie Ludu”.

Stąd płynie jeszcze bardziej przerażający fakt braku przełożenia między tym, co gadają politycy, a tym, co myśli „target”; przecież każdy wie, że kiedy padnie Ukraina, ruskie czołgi staną pod Warszawą, ale coraz więcej Polaków jest przeciwnych pomocy dla Kijowa. Przecież każdy powinien wiedzieć, że na Unii więcej korzystamy niż tracimy, ale coraz więcej z nas godzi się z polexitem. Może „zakutymi łbami” trzeba nazwać kogoś innego? Porzucony „target” wcale nie musi wybierać tak mądrze jak w 1980 r.. Ale wybierze bezlitośnie, bo zapomniano, że on także myśli.

analizy
Michał Kolanko: Czy istnieje PiS poza Jarosławem Kaczyńskim?
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Opinie polityczno - społeczne
Rusłan Szoszyn: Od potęgi wywiadu do tuby propagandy? Putin zmienił SWR w narzędzie dezinformacji
felietony
Jan Zielonka: Sprawczość za wszelką cenę
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama