Punktem wyjścia rozmowy Darii Chibner z Kacprem Kitą jest tekst Marka Cichockiego „Czy Polska może być imperium?”. Gość podcastu podkreśla, że ta teza trafia w polską wrażliwość: „my jesteśmy (…) raczej przyzwyczajeni do myślenia o sobie jako ofierze imperiów”.
Kita streszcza argument Cichockiego: dążenie do imperium oznaczałoby „nadmierną centralizację władzy państwowej” i „ingerencję w te nasze indywidualne wolności”, a więc coś, czego Polacy „w gruncie rzeczy nie chcieli”. W jego ocenie I Rzeczpospolita nie spełniała kryteriów imperium: nie miała „tak zcentralizowanego ośrodka władzy” i nie poszerzała władztwa w skali znanej z „bardziej agresywnych imperiów”.
Czytaj więcej
Festiwal filmowy Sundance w tym roku po raz ostatni odbył się w Park City w Utah. Od 2027 r. impreza będzie się odbywać w Boulder, oddalonym o 40 k...
W rozmowie wraca jednak znane hasło przypisywane Piłsudskiemu: „Polska albo będzie wielka, albo nie będzie jej wcale”. Kita przyznaje, że jesteśmy „głęboko straumatyzowani” utratą niepodległości, ale stawia pytanie o sens ucieczki w „marzenia o polskiej mocarstwowości”. I dodaje kluczową puentę: „Polska jest średnia przez ostatnie kilkadziesiąt lat i w miarę dobrze (…) sobie generalnie radzimy. I myślę, że to nie jest zła droga. (…) być może powinniśmy się pogodzić z tym, że jesteśmy średni”.
Suwerenność jako plemienna wojna
Kita opisuje, że dziś „polityka zagraniczna stała się obszarem takiej plemiennej wojenki”, w której „każda forma krytyki jest formą uderzania w interes Polski”. To – jak mówi – bywa „lokajskie”, bo sprowadza się do przekonania, że „nie możemy podskakiwać”.