Reklama

Polityka historyczna na zakręcie

Polityka pamięci w coraz większym stopniu jest nie tylko polem walki prawicy z lewicą, ale ważnym elementem narodowego bezpieczeństwa.
Polityka historyczna na zakręcie

Zrealizowana przez Muzeum Gdańska wraz z Muzeum II Wojny Światowej wystawa „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy” stała się okazją do żywej, a nawet zapalczywej dyskusji na temat losów Polaków wcielonych w czasie II wojny światowej do Wehrmachtu. Równocześnie wpisuje się ona w szerszą debatę na temat polityki historycznej.

Prawica alarmuje, że ekspozycja rehabilituje żołnierzy Wehrmachtu, a liberałowie i lewica bronią prawa mieszkańców Pomorza do odrębnej regionalnej pamięci historycznej. Bez wątpienia godna uszanowania jest pamięć o tych, którzy przymusowo zostali wcieleni do Wehrmachtu, a potem często ryzykowali śmierć, dezerterując z armii niemieckiej, albo zaciągnęli się z obozów jenieckich w szeregi II Korpusu czy 1. Dywizji Pancernej. Jednak czy wystawa nie zmiękcza złowrogiego skojarzenia, jakie słusznie budzi w nas słowo „Wehrmacht”? Tego wyrazem jest nie tylko tytuł, ale – na co zwrócił uwagę publicysta „Christianistas” Piotr Chrzanowski – jeszcze bardziej podtytuł wystawy mówiący o „mieszkańcach Pomorza” a nie o Polakach, co rozszerza zakres pojęcia „nasi chłopcy” poza grupę tych, którzy wcielenie do niemieckiej armii traktowali jako przymus i represję.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama