4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 20.01.2026 00:08 Publikacja: 22.08.2025 11:32
O ile zgoda Trumpa na to, żeby jego telekonferencji przysłuchiwał się Karol Nawrocki była ogromnym dyplomatycznym sukcesem polskiego prezydenta i świadczyła o jego znaczeniu w polityce międzynarodowej, to już brak zaproszenia go do Białego Domu na będące ciągiem dalszym spotkanie dużo (po)ważniejsze wcale temu nie przeczy.
Foto: PAP/Paweł Supernak
Ekipa Karola Nawrockiego jeszcze się nie nacieszyła gigantycznym sukcesem, za jaki uznała przekonanie Donalda Trumpa, żeby wymusił reprezentowanie Polski na telekonferencji w sprawie Ukrainy nie przez premiera, a przez prezydenta, by już za chwilę rozpaczliwie szukać racjonalizacji całkowitego pominięcia Polski na osobistym spotkaniu Trumpa z prezydentem Ukrainy i europejskimi przywódcami w Białym Domu. O ile więc zgoda Trumpa na to, żeby jego telekonferencji przysłuchiwał się Karol Nawrocki była ogromnym dyplomatycznym sukcesem polskiego prezydenta i świadczyła o jego znaczeniu w polityce międzynarodowej, to już brak zaproszenia go do Białego Domu na będące ciągiem dalszym spotkanie dużo (po)ważniejsze wcale temu nie przeczy. Oczywistym jest przecież, że pominięcie Polski to wyłączna wina Tuska. Poza tym prezydent może wcale nie chciał jechać, bo Polski tam w ogóle nie powinno być. Taką narrację podrzuca polityk typowany wcześniej na szefa Kancelarii Prezydenta i jeden z faworytów do objęcia schedy po Jarosławie Kaczyńskim.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Prawie 40 lat zmowy milczenia w sprawie wykorzystywania seksualnego małoletniej przez księdza. Różne sygnały świ...
„Źródło czerni” trzyma w napięciu, czasami możemy mieć wrażenie, że fabuła niepotrzebnie się przedłuża, ale na s...
„Cartaventura: Lhasa” to okazja, by poznać losy Alexandry David-Néel.
To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
W opowieści Courcola kryje się refleksja na temat siły rodzinnych związków i prawdziwej przyjaźni.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas