4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 01.02.2026 12:54 Publikacja: 30.05.2025 15:10
Foto: mat.pras.
Nie ma co się oszukiwać – gry o kosmosie muszą być epickie. Nie po to wyruszamy w międzygalaktyczną przestrzeń, aby hodować krowy i uprawiać proso. Chcemy bitew, zawziętych starć, niesamowitych przygód… No dobrze, trochę przesadzam. Bo to nie jest tak, że w kosmosie dzieją się zawsze wielkie rzeczy. Tam też po prostu toczy się życie. I jeśli chcemy kiedykolwiek myśleć o podboju odległej galaktyki, to trzeba wziąć pod uwagę zasoby, odkrycia, których możemy dokonać, ewentualne spotkania z innymi formami inteligentnego życia. Ot, zwykłe rozwijanie cywilizacji mającej zawsze z tyłu głowy to, że ktoś zaraz może ją zaatakować. I takiego też doświadczenia poszukujemy w grach planszowych – trochę eksplorowania, szczypta rozwijania (nie należy w końcu zapominać o technologicznym postępie!), odrobina eksploatowania (nie po to przecież zdobywa się nową planetę, aby dbać o jej ekosystem) i mniej bądź więcej eksterminowania (ostatecznie z pokojową koegzystencją między nami a kosmitami bywa ciężko).
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas