Reklama

„Civolution”: Do punktów przez łzy

„Civolution” to morze zasad, mnóstwo myślenia i ogrom wysiłku włożonego w rozgrywkę. Ale czy nie o to właśnie chodzi w „poważnych” planszówkach dla wymagających graczy?
„Civolution”: Do punktów przez łzy

Foto: mat.pras.

O współczesnych grach bez prądu opowiada się już sporo dowcipów, tworzy się nawet trochę memów. A to o tym, że ktoś przyszedł spotkać się na piwko ze znajomymi, by pogadać i się pośmiać, lecz zamiast tego od dwóch godzin słucha zasad jakiejś gry. A to o tym, że ma zacząć grać, kiedy rozumie jedynie to, że trzeba kręcić jakimś kręćkiem. Opowiada się legendy o tytułach, w które gra się przez bite osiem godzin. Także o tych potrzebujących naprawdę ogromnego stołu, o zasadach tak skomplikowanych, że głowa mała. Jakieś 40 akcji do wyboru, 100 wyjątków od głównych reguł, miliard rzeczy do zapamiętania. Naturalnie wszystko to jest trochę przerysowane, śmichy-chichy, ale ziarno prawdy w tym jest. Planszówki już dawno przestały być rozrywką wyłącznie dla dzieci i właśnie najbardziej wymagające pozycje nierzadko święcą triumfy wśród odbiorców poszukujących dokładnie takich wrażeń i wyzwań.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama