4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 01.02.2026 21:46 Publikacja: 14.03.2025 13:30
Foto: Simone Padovani
To już w zasadzie samodzielne uniwersum. Sallyverse albo Rooneycore. Jest on, ona, ta trzecia między nimi i ten czwarty, co patrzy na to ze smutkiem. Żyją sobie w Irlandii, kochają się, ranią, chodzą do łóżka i przeżywają załamania nerwowe. Ktoś zajmuje się literaturą, ktoś ma problem z alkoholem, jeszcze inni zastanawiają się, o co to wielkie zamieszanie z całą tą wiernością i zdradą. Gdzieś na drugim planie jest chłód rodzinnego domu, wyobcowana matka albo chory ojciec. No i napięcia ekonomiczno-społeczne – jedni mają dużo, prawie wszystko, inni mało lub tyle co nic, ale nikt nie jest szczęśliwy. Ktoś z jednej strony powie: „stare, było już” albo „nuda Rooney, napisz coś nowego”. Z drugiej strony, czy ktoś się czepia Martina Scorsesego, że ciągle wraca do przestępców w swoich filmach? Albo że Baz Luhrmann nigdy nie zrobi nic innego tylko musicale, a Stanisław Lem się powtarzał, bo ciągle ten kosmos i kosmos. No nie, w twórczości też można zastosować regułę: jak coś działa, to tego nie zmieniaj, bo tylko zepsujesz.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas