Rodzimi widzowie obrazili się na Patryka Vegę i przestali chodzić na jego filmy. Dlatego zdecydował się na kosztowną (jak na polskie warunki) międzynarodową produkcję, którą zamierza sprzedawać na zagranicznych rynkach. Problem w tym, że „Putin” to jego najgorszy film.
W jednej z pierwszych scen przyszły przywódca Rosji – wówczas chłopak odesłany z domu rządzonego przez apodyktycznego ojca – prosto z dworca trafia na obdrapane podwórko. Grupka dzieciaków stoi tu w kolejce, nadymając buzie. Wkrótce zagadka się wyjaśnia: w jednym z pokojów facet sprzedaje dzieciom wódkę wraz z kwaszeniakami na zagrychę, nalewając ją chochlą z akwarium. Im dłużej trzyma się trunek w ustach, tym mocniej uderza. Stąd te nadęte buzie.