Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Zdarzało się, że nazywano mnie komuchem i pisiorem, ale nikt nigdy nie kwestionował mojej bezstronności na sali sądowej – mówi sędzia Barbara Piwnik. Na zdjęciu podczas procesu w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga w marcu 2017 r.
Plus Minus: Rząd przyjął ostatnio uchwały o niepublikowaniu orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego i nieuznawaniu orzeczeń Izby Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego. Czy w tej sytuacji istnieje jeszcze władza sądownicza w Polsce? Czy są już tylko sądy podporządkowane politykom?
Mam wrażenie, że ci, którzy tak chętnie powoływali się na konstytucję, w ogóle jej nie czytali. Myśląc o tym, że będziemy rozmawiały o sądownictwie, przeczytałam po raz kolejny konstytucję. Jej preambuła kończy się następującym zdaniem: „Wszystkich, którzy dla dobra III Rzeczpospolitej będą tę konstytucję stosowali, wzywamy aby czynili to z zachowaniem przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi. A poszanowanie tych zasad mieli za niewzruszoną podstawę Rzeczypospolitej Polskiej”. Gdy pyta pani o jedną z władz, czyli sądowniczą, która powinna być w równowadze z pozostałymi, to tego nie znajduję. Co więcej, sądzę, że coraz trudniej znaleźć poszanowanie dla wszystkich praw, które zostały zapisane w konstytucji. A kiedy słyszę o tym, jak będą traktowane orzeczenia Sądu Najwyższego czy Trybunału Konstytucyjnego, to zastanawiam się nad tym, czy ci, którzy podejmują decyzje, myślą jeszcze o sytuacji obywateli.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: