Reklama

Tomasz P. Terlikowski: Co boli w „Bielmie”

Choć pewne rzeczy mnie irytują, gorszą, to nie są one wystarczającym powodem do odejścia z Kościoła.
Tomasz P. Terlikowski: Co boli w „Bielmie”

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz

Apostazja – za sprawą deklaracji Dawida Podsiadły – wróciła do debaty publicznej, a pytania o głęboki kryzys instytucji Kościoła ponownie postawił z całą mocą Marcin Gutowski w książce i reportażach telewizyjnych pod wspólnym tytułem „Bielmo”. I to właśnie te publiczne wydarzenia wymagają od człowieka wierzącego pewnej odpowiedzi, zaświadczenia o własnej nadziei.

Dla stałych czytelników „Plusa Minusa” nie jest tajemnicą, że jestem wierzący. Kościół jest moim domem, a Jan Paweł II był jednym z istotnych nauczycieli mojej wiary. Z tej perspektywy „Bielmo” – traktujące o tuszowaniu przestępstw seksualnch – jest dla mnie doświadczeniem niełatwym, bolesnym, ukazującym głębię kryzysu instytucji, która jest dla mnie ważna, i błędów osoby, którą uważam za świętą. Za sprawą „Bielma” stawiam sobie – tak jak pewnie wielu – pytanie o odpowiedzialność nie tylko i nie przede wszystkim Jana Pawła II, ale przede wszystkim instytucji, której przewodził.

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama