Do kosmologii, jaką mamy dziś, prowadziły zatem dwie drogi: matematyczna i obserwacyjna. Na początku kosmolodzy dysponowali bardzo ograniczonymi danymi, była to jeszcze epoka, kiedy powątpiewano, czy tzw. mgławice znajdują się w naszej Galaktyce, czy też poza nią. Wkrótce ta kwestia została rozstrzygnięta, a zaraz potem Hubble odkrył słynną ucieczkę galaktyk, co uznano za dowód na rozszerzanie się Wszechświata. Peebles pokazuje kluczowe momenty z dziejów kosmologii (np. odkrycie promieniowania reliktowego po Wielkim Wybuchu czy ciemnej materii). Autor miał ułatwioną sprawę, gdyż działając od 50 lat w tej dziedzinie, wiele zdarzeń znał z autopsji, podobnie jak kluczowych dla jej rozwoju naukowców. Książka ma charakter historyczny, ale też naukowy, wypełniona jest wzorami i odsyłaczami do prac kolegów po fachu.
Czytaj więcej
W 1904 r. zarówno Józef Piłsudski, jak i Roman Dmowski odbyli podróż do Japonii z inspiracji agenta japońskiego wywiadu w Europie. Japończycy chcie...
Przy okazji przedstawiania poszczególnych epizodów z dziedziny kosmologii Peebles pokazuje, jak bardzo uważnie musi pracować uczony badający Wszechświat. Pełno tu zastrzeżeń i odwołań do tego, czego dokonali inni, udało się też przedstawić, jak zbiorowym wysiłkiem, mrówczą skrzętną krzątaniną rozwiązywano trudne zagadnienia. Gdzie jedni rzucali pracę, tam podejmowali ją inni, mający nowe pomysły; pojawiały się nowe możliwości techniczne i to im kosmologia zawdzięcza rewolucję lat 1998–2003. Wtedy to ostatecznie ukształtowała się standardowa teoria kosmologiczna, która – choć wciąż mocno niedoskonała – obecnie obowiązuje.
Na szczęście oprócz wzorów i wykresów, od których ciemnieje w oczach (sam Peebles uważa je za dość prose), „Stulecie kosmologii" jest także opowieścią. Występują w niej wielcy tej dziedziny, pokazane są ścieżki wiodące do nikąd (jak teoria stanu stacjonarnego Hoyle'a), ale Peebles nie zagłębia się w nie za daleko, gdyż chce pokazać rozwój swej dziedziny, a nie błędy, na których utknęła. Konieczność wypowiadania się o własnych dokonaniach na tle innych stwarza nieco niezręczną sytuację, ale Peebles wywiązuje się z tego zadania taktownie i nie pozwala, by jego postać przesłoniła plan główny. Jego książka jest i kompetentna, na ile mogę to ocenić, i szczegółowa, i gdy się pominie wzory, nadaje się do czytania przez amatorów i kibiców tej nauki. Sądzę, że przez długi czas będzie to kluczowa monografia kosmologii, zarówno ze względu na zawartość i ujęcie tematu, jak i na legendę autora.
Czytaj więcej
Idealna biografia pisarza nie tylko przedstawia koleje jego życia, ale też analizuje i ocenia jego twórczość. Agnieszka Gajewska, pisząc w „Wypędzo...
Jaki obraz kosmologii wyłania się z tej książki? Chyba nauki w pełni ukształtowanej, która dopracowała się swojej metodologii i zanotowała konkretne osiągnięcia. Nikt już o niej nie powie, że to baśń przystrojona w naukowe szaty. Wszechświat nie został jeszcze „domknięty" naukowo, ale chyba niewiele do tego brakuje. Przynajmniej tak się wydaje dziś.
„Stulecie kosmologii", P. J. E. Peebles, tłum. Ewa L. Łokas, Bogumił Bieniok. Prószyński i S-ka 2021