Reklama

Bogusław Chrabota: Fatalizm mórz południowych

Fatalizm bohaterów Conrada. Fatalizm Gauguina marzącego o słonecznym Tahiti i pożeranego przez słoneczne Tahiti. Fatalizm Hemingwaya, który szuka na Kubie raju i walczy z niemocą twórczą. Fatalizm mirażu, z którym mierzyli się wszyscy. Owa iluzja raju z najskrytszych marzeń, który okazuje się jeśli nie piekłem, to jego przedsionkiem.
Bogusław Chrabota: Fatalizm mórz południowych

Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Zastanawiam się, ile jest w tym tęsknoty wyniesionej z chrześcijańskiej Biblii. Jak bardzo winni są temu ci, którzy namalowali dla nas tamten egzotyczny ogród z jabłonią i wężem w centralnych miejscu krajobrazu i nauczyli marzenia, by do tej wizji wracać.

Większość przypadków potwierdza tę intuicję. Wielu z uwiedzionych przez tropiki w porywach zachwytu mówi: „tu jest raj". Ale przecież kategoria raju nie jest jednoznaczna. Biblijny raj to również ryzyko, nakaz posłuszeństwa, w końcu nieuchronna porażka. Na tym polega fatalizm; przeznaczenie jest potężniejsze od Gauguina i Hemingwaya, klęska jest zawsze wszechobecnym cieniem chwilowej fascynacji i zachłyśnięcia się pięknem. Klęska już czai się w tęsknocie, oderwaniu od domu, zabójczym słońcu, zmiennym klimacie, koszmarze czekania, kiedy minie monsun i malaryczne dreszcze, gdy znów będzie można wyjść między ludzi i oddychać pełną piersią.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama