Rozsypał się worek z tekstami opisującymi IV RP. Na razie aktywni są autorzy, którzy przebijają fetysz kaczyzmu osikowym kołkiem. Ale nie wątpię, że ostatnimi dwoma laty zajmą się publicyści konserwatywni. Krótko mówiąc: od IV RP już nie uciekniemy. To pojęcie – bardzo różnie zresztą pojmowane – już staje się punktem odniesienia w debatach. Mitem i antymitem zarówno dla prawicy, jak i lewicy. Dziś, gdy wszyscy skupiają się na końcu rządu Jarosława Kaczyńskiego, warto przypomnieć, w jakich okolicznościach pojawiła się idea IV RP i jakie były przyczyny jej zblednięcia.