Reklama

Nie ocalał żaden komplet

Korzec to coś więcej niż porcelana. To narodowy mit. Legendę manufaktury, która na Wołyniu w latach 1790–1832 produkowała porcelanę, utrwaliły kolejne edycje popularnych „Encyklopedii Staropolskich".
Nie ocalał żaden komplet

Foto: Archiwum

Zamek Królewski w Warszawie wydał monografię Anny Szkurłat „Manufaktura porcelany i fajansu w Korcu". To nie tylko analiza wartości estetycznej wyrobów, nie tylko album z setkami doskonałych fotografii: to porywająca historia początków polskiego przemysłu.

Żaden komplet naczyń nie ostał się w całości... Autorka naliczyła ok. 2200 sztuk porcelany z Korca. Najwięcej zachowało się w Polsce. Drugi co do liczebności zbiór jest oczywiście we Lwowie, kolejne w ukraińskich muzeach. Ermitaż ma dziesięć sztuk, kilkanaście jest w zbiorach Zamku Królewskiego. Na światowym rynku antykwarycznym Korzec nie jest notowany. Na krajowym pojawia się raz na kilka lat.

W Internecie krążą oferty falsyfikatów. Czytamy, że na wystawach w prestiżowych polskich muzeach nieświadomie pokazywano podróbki pochodzące z rodowych zbiorów. Zawsze porcelana ta była przedmiotem narodowych tęsknot i była fałszowana.

Spółkę akcyjną założył ks. Józef Klemens Czartoryski (1740–1810). Zdumiewa najwyższa kultura prawna i ekonomiczna kontraktu zawartego między założycielem a wynajętym przez niego fachowcem, do dziś nie zawsze osiągalna w naszej gospodarce. Pierwsze próbki produkcji Czartoryski posłał królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu. Założenie manufaktury było aktem patriotyzmu: Korzec miał być i stał się „ogniskiem ruchu przemysłowego na Wołyniu". Czartoryski wspierał starania króla, któremu zależało na rozkwicie rodzimej produkcji.

Po II rozbiorze fabryka znalazła się w Rosji. Austriacy, chroniąc własną produkcję, wprowadzili wysokie cło na import koreckich wyrobów. Budynki zniszczył pożar. Potomkowie Czartoryskiego nie interesowali się swoim dziedzictwem. Wszystko to razem sprawiło, że firma upadła. Po 1918 roku Korzec znów był polski, ale manufaktura się nie odrodziła.

Reklama
Reklama

Anna Szkurłat jako pierwsza analizuje zapiski na akcjach fabryki, koryguje wcześniejsze błędne ustalenia. Przytacza ciekawe informacje socjologiczne i obyczajowe. Założenie manufaktury spowodowało, jak planowano, rozkwit gospodarczy okolicy. Okazuje się, że i wtedy nowobogaccy wznosili „siedziby pozbawione gustu".

Monografię Korca sfinansowała fundacja powołana przez kolekcjonerkę Teresę Sahakian (1915–2007), która ofiarowała na zamek m.in. najlepszą w świecie kolekcję kilkuset kobierców kaukaskich. Wydano także wersję angielską. To pierwszy tom serii prezentującej światu dorobek naszej sztuki zdobniczej. Kolejne będą o srebrnych kuflach gdańskich XVII–XVIII w., o pasach kontuszowych, o meblach z warsztatów stanisławowskich.

Anna Szkurłat, „Manufaktura porcelany i fajansu w Korcu", Ars Regia – Ośrodek Wydawniczy Zamku Królewskiego w Warszawie, 201

1

Plus Minus
„Megadeth”: Pożegnanie z gitarą
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Plus Minus
„Monolok”: W poszukiwaniu opowieści
Plus Minus
„Karakum”: Wielbłąd dla początkujących
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Plus Minus
„Troll 2”: Tak się robi soft power!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama